Zmień język (:

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 3



10.05.14

Pamiętnik
Sobota. Nareszcie. Przez cały tydzień nie umiałam się zabrać za pisanie tego pamiętnika. Nawet więcej niż tydzień. Niestety cały tydzień miałam zawalony nauką. Spędzałam cały czas wolny w dormitorium przy nauce. To też miało swoje plusy bo cały tydzień nie spotkałam Syriusza. Ale niestety tez miało swoje minusy. Chodzę z podkrążonymi oczami cały czas nie wyspana i wyglądam i czyje się jak zombie. Gorzej niż zombie. Z racji że dziś już sobota mogę nareszcie dać sobie spokój na te dwa dni z nauką. Ostatnie dni siedziałam prawie do 2 w nocy ogarniając wszystko. Przeczytałam wszystkie książki i zwoje dostarczone przez profesorkę Dumel i jestem z tego nieźle zadowolona. Tyle wiedzy ogarniętej w jeden dzień. I wszystko umiem. Teraz chcę sobie zrobić tydzień wolnego. Po prostu zluzuję z nauką i powinno wszystko wrócić do normy. Mam nadzieję. Bo dziś jak spojrzał w lustro (pierwszy raz od tygodnia) to zdębiałam i zdziwiłam się że ono nie pękło. Moje oczy które zwykle są takie jasno szare z dodatkiem błękitu zmieniły się w ciemno szare takie strasznie brudne gorzej niż woda w kałuży.brr. Lily też mi mówiła że strasznie schudłam przez ten tydzień. Z resztą sama to przyuważyłam bo połowa bluzek strasznie na mnie wisi włosy miałam przez ten tydzień strasznie poczochrane nie chciały mi się nawet układać i wiecznie ziewałam.Przez ten tydzień jadłam chyba tylko śniadanie i trochę kolacji.Nie wiem czy bym w ogóle coś jadła gdyby nie Lily.To teoretycznie ona mi nosiła pakunki z jedzeniem.Ona jest naprawdę kochana. Siedziała ze mną do nocy i tłumaczyła mi drobne rzeczy których nie rozumiałam. Dziś rano poszłyśmy razem na śniadanie i ja wróciłam do dormitorium a ona sobie gdzieś poszła. Należy jej się. Teraz jest godzina 11 rano i mam cały dzień aby się polenić. Mam zamiar odrzucić książki i nic nie robić.Na razie kończę ten wpis.Podeedytuję go na wieczór.


Zamknęłam pamiętnik i zabezpieczyłam go zaklęciem.Wzięłam szczotkę i delikatnie rozczesałam włosy.Ułożyły mi się perfekcyjnie.Umyłam twarz i posmarowałam kremem pod oczami.Od razu poczułam się lepiej.Podeszłam do kufra i zaczęłam przeczesywanie wszystkich ciuchów.2 godziny później miałam już wszystko porobione.Zdążyłam na obiad. Zleciałam do Wielkiej Sali i pierwszy raz od tygodnia a nawet więcej mogłam się najeść.Po skończonym obiedzie wróciłam do pokoju,wzięłam okulary przeciwsłoneczne przebrałam się i zeszłam na błona. Szczęsliwa położyłam się pod drzewkiem i obserwowałam wszystkich ludzi. Nareszcie miałam czas dla siebie. Położyłam się tam gdzie było słońce,wcześniej ustawiając sobie tarczę aby nikt nie mógł mi zrobić psikusa i zaczęłam chilaucik. Miałam tylko nadzieję że Huncwotów nie ma w pobliżu bo by było. Z tego co słyszałam wynikało że siedzą w swoim pokoju i próżnują.Leżałam chyba z 15 minut rozkoszując się ciepłym słoneczkiem i nabierając energi gdy ktoś przysłonił mi słońce. Usiadłam cholernie wsciekła.Kto do cholery zakłuca mój spokój?!. No teoretycznie kto by inny jak nie Syriusz.
-Siemaneczko piękna dziewczyno!-zakrzyknął gdy tylko mnie zobaczył
-Syri zjeżdżaj pókim dobra-zezłościłam się-Mam dziś czas wolny dla siebie i nie mam zamiaru psuć sobie nerwów przez ciebie-warknęłam. Szarooki zrobił zbolałą minę
-A może dasz się gdzieś zabrać dzisiaj?-spytał szarmanckim głosem i puścił mi oczko
-Nie mam czasu na romanse-spławiłam go,wstałam i przeszłam kawałek gdzie się rozłożyłam.
-No Syś! Proszę Cięęęęęę nie daj się prosić- znowu zasłonił mi słonce.
-Jezu o co ci wariacie chodzi?
-No..Umówisz się ze mnąą?-spytał błagalnym tonem
-Nie
-proszęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę-zajęczał
-Nie!Po cholerę ci to?-Zamilkł i spojrzał na mnie takim wzrokiem.Takim błagalnym.
-Ja jebe facet ja cię nawet nie znam!-Zmarszczyłam brwi
-No to możemy się poznać.No proszę-zamruczał
-jak chcesz mnie poznać to daj mi spokój i będzie git-zamknęłam oczy i kapłam na trawę.Przez chwilę panowała cisza.
-Śpisz?-spytał po jakiś 2 minutach
-Nie jakbym mogła tu zasnąć?-zdziwiłam się
-Mogę klapnąć obok Ciebie?-spytał.otworzyłam jedno oko i westchnęłam.
-A będziesz mi tu narzekał czy będziesz siedział cicho?-zawahałam się
-jeśli będziesz chciała
-Dobra masz mieć ale siedź cicho-złamałam się i westchnęłam.Syri klapł obok mnie i wylegiwał się.Dziwnie się czułam z myślą że on leży obok mnie i pierwszy raz był taki nieśmiały.Obróciłam się z pleców na boki otworzyłam oczy i zobaczyłam że on się na mnie patrzy. Miałam ciemne okulary więc nie było widać czy mam otworzone oczy czy nie.Popatrzałam w jego oczy i nagle Nie winem skąd zapragnęłam się do niego przytulić.Ściągnęłam okulary i delikatnie przekrzywiłam głowę. Teraz patrzyliśmy sobie prosto w oczy on w moje ja w jego.
-Jejku ale masz śliczne oczy-wyszeptał
-E tam normalne-zaczerwieniłam się nie byłam przyzwyczajona do komplementów.leżeliśmy chyba z godzinę wymieniając pojedyncze wyrazy.
-Idę-powiedziałam i usiadłam na trawie
-Gdzie?-spytał lekko zaskoczony
-Wracam do dormitorium i idę gdzieś Jeszcze nie wiem gdzie
-Nie możesz zostać?-spytał z błagalną miną
-nie nie mogę już wystarczająco czasu tu jestem
-Okej miło było-uśmiechnął się
-Dla kogo miło dla tego miło-mruknęłam pod nosem aby nie usłyszał i wstałam
-Pa-pomachałam mu ręką i poszłam do pokoju.Usiadłam na parapecie wzięłam kartkę,teczkę i ołówki i rozpoczęłam rysowanie.Miałam nadzieję że do końca wieczora będę mogła spokojnie porysować przecież tak długo nie miałam na to czasu.szczęśliwa wzięłam ołówek najpierw przemyśliwając co bym chciała narysować.Wyszło na to że z lenistwa nie chciało mi się jakoś strasznie kombinować skupiłam się na kolorowych kucykach.Przywołałam w pamięci tą dwójkę którą chciałam narysować.Wyszło że po 40 minutach na kartce pojawiła się Luna i Tija.Obie wy kolorowane z delikatnymi brokatowymi konturami.Podobała mi się niesamowicie jakbym miała ją ocenić to bym ją oceniła na 6.Ale to była moja ocena.Popatrzałam na zegarek i westchnęłam.Była dopiero 17;49.o kolacji jeszcze pełno czasu a ja nie mam co robić. Spojrzałam na w tej chwili bezużyteczny telefon.Zaklęłam w duchu dlaczego on nie może działać?Cholerna magia. Niestety nie znałam zaklęcia ochronnego na sprzęty elektryczne.Położyłam się na łóżko i gapiłam się w sufit.Wzięłam książkę którą przywiozłam ze sobą i po raz chyba 10 zaczęłam ją czytać.Skończyłam ją i akurat zaczęła się kolacja.Zjadłam ją i zajęłam łazienkę na dłuższy czas.Moich współ lokatorek nie było zaś kajś na imprezę poszły.Umyłam się,umyłam włosy przebrałam się w koszulkę i spodenki do spania i usiadłam z powrotem na parapecie. Z dworu wiała lekka bryza.Mimo że dopiero 10 maja było mega cieplutko. Piękna pogoda. Rozmyślałam o wszystkim i o niczym. Lily pryszła uśmiechnęła się do mnie. Pierwsze co zrobiła to legła się na łóżku
-Boszz ale jestem zmęczona.Co porabiałaś cały dzień Syś?-spytała
-Leżałam na dworze Syriusz się przypierdylił nie miałam swojego czasu wolnego na dworze bajka po prostu-uśmiechnęłam się
-Naprawdę przywalił się do Ciebie?
-No ale muszę przyznać że jednak przystojny jest-zachichotałam
-Oj Syska-westchnęła tylko się nie zakochaj –zachichotała
-To nie dla mnie-uśmiechnęłam się
-Ta jasne-przewróciła oczami
-Nooooooooooo-ziewnęłam. Idę spać dobranoc. Zeszłam z parapetu i położyłam się do łóżka.Zasnęłam ekspresowo.To był chyba najbardziej dziwna sobota miesiąca





I kolejny rozdział wędruje w wasze łapki (:. O ile ktoś to czyta xD. Jeśli tak mam nadzieję że ci się spodobał. Wpis możesz równiesz skomentować (;. Za każdy komentarz jestem mega wdzięczna (: Pozdrowionka dla wszystkich odwiedzających (:.

czwartek, 1 maja 2014

Rodział 2-Ciekawe sytuacje

 Witajcie po kilkudniowej przerwie miśki! :) Nowy rozdział z nowymi zdarzeniami wędruje w wasze łapki (:. Mam nadzieję że wam się spodoba (:jeśli tak nie obrażę się o każdy komentarz (:. Pozdrawiam i udanej majówki małpki moje <3 (:.Cała sytuacja opisywana dzieje się 1.05.14 (:





-A więc jeśli ....
Siedziałam na lekci i sie tak cholernie nudziłam.Rysowałam piórkiem jakieś dziwne kształty.Z przyzwyczajenia spojrzałam na zegarek.Taki sprzęt nie powinien działać ale, moja babcia rzuciła na niego specjalne zaklęcie i działał.Powiedziała mi też że jeśli będę chciała to skombinuje takie zaklęcie abym na kolejnym roku mogła używać telefonu i internetu.Między innymi dlatego tak bardzo czekałam na kolejny rok. No i im człowiek starszy tym więcej rzeczy się dzieje.Bez skojarzeń kochani :). No a powracając do głównego tematu siedziałam na lekcji i mazałam po kartce.Po chwili rozejrzałam się po klasie i mój wzrok spoczął na Syriuszu który siedział i huśtał się na krześle. Reszta uczniów albo spała albo rozmawiała. Normalka na lekcji Historii Magii. Przyglądałam się Syriuszowi nieświadomie maziając po kartce wzorki. Po kilku minutach on odwrócił wzrok i popatrzył na mnie,i puścił oczko.Spłonęłam rumieniem.i odwróciłam sie.Popaczalaam na kartkę i zdębiałam.Na kartce w czasie gdy patrzyłam na niego na kartce powstało wykaligrafowane  prze zemnie jego imię. Szybkim ruchem zamazałam  jei popatrzałam na resztę rysunków. Jakieś serduszka, gwiazdki,kocie mordki normalka.Położyłam głowę na ławce cały  czas czując na sobie ten wzrok.Boże dlaczego on się na mnie tak gapi!? Czy to że ja przez chwilkę się na niego patrzyłam jest dziwne? Może tak przecież nigdy nie lubiłam go zbyt.Nagle przede mną wylądowała kartka. Jej treść składała się z trzech słów. "Popatrz na mnie". Odwróciłam ponowne głowę ale tak aby gapić się w sufit, za nic nie chciałam popatrzeć na Syriego,choć coraz bardziej mnie ciągnęło. Po minucie popatrzyłam na niego. Uśmiechnął się.Zgniłam go wzrokiem,zrobił zbolałą minę,pokręciłam głową,skulił się,zachichotałam a on się uśmiechnął.Taka krótka wymiana zdań. Mnie jkoś ona nie wzruszyła ale dość dużo dziewczyn chciała by się znaleść na moim miejscu w takiej sytuacji. W tej chwili zadzwonił dzwonek. Na szczęscie to była już ostatnia lekcja w tym dniu.Nie wiem czy bym więcej lekcji zniosła z jego wzrokiem na plecach.Zeszłam do Wielkiej Sali na obiadek.Jutro już piątek.I 30 maja piszę egzaminy. Mam tylko 29 dni aby się przgotować. Na szczęscie mam trochę zmniejszony materiał. Dziś Profesorka Dumel (opiekunka Gryfonów) ma dostarczyć mi wszystkie papiery potrzebne do nauki a Lily mi pomoże się przygotować. Nie znam drugiej takiej osoby która potrafi się tak genialnie uczyć.Dobrze ż ją poznałam. Ekspresowo zjadłam obiad i z nadzieją że nie napotkam na Syriusza i jego grupkę poszłam do dormitoriów. Byłam już przy ostatnim zakręcie gdy się na niego natknęłam.Zaklnęłam w duchu dlaczego zawsze gdy nie chcę się na niego natknąć go spotkam.
-Hej!-zawołał-Syś!O co chodziło z tym na lekcji?
-A co nie mogę się patrzeć?Czy jak zawszę się na coś popatrzę to muszę mieć jakiś powód?-spytałam lekko zła
-No bo wiesz..-zawiesił głos-zawsze gdy ty na coś patrzysz to masz jakiś powód
-Ja jebe patrzyłam sobie bo chciałam jasne?-spytałam już wkurzona bo on zabierał mi mój cenny czas
-Jakoś ci nie wieżę-zakręcił się
-Jezu jak nie chcesz to nie wież a ja sobie pójdę bo mi się spieszy-próbowałam go wyminąć a on nie dał mi przejść-no Syriusz!-warknęłam
-Gdzie ci się tak śpieszy?-spytał
-Nie twój interes-Warknęłam
-Ależ mój
-A co piszesz pamiętnik na temat mojego życia?-spojrzałam na niego coraz bardziej wkurzona
-Może-odparł wymijająco
-To pomiń ten cholerny rozdział i mnie puść!-prawie krzyknęłam
-Boże dziewczyno nie podejrzewałem że jesteś taka nerwowa-popatrzył na mnie tymi swoimi wielkimi paczałkami a ja odwróciłam głowę.
-Oferta specjalna dla ciebie-powiedziałam półżartem półserio
-To gdzie ci się tak śpieszy?-spytał
-Dżizas do czego ci to potrzebne?-westchnęłam
-Po prostu ciekawi mnie to.
-Idę do dormitorium uczyć się na egzaminy,szczęśliwy?
-Po co egzaminy przecież za miesiąc-zdziwił się
-No a widzisz ja nie zostaję do końca czerwca tylko wyjeżdżam wcześniej,taka sytuacja-uśmiechnęłam się i popatrzałam w jego oczy i to był błąd.Miał takie śliczne oczy tak wpatrzone we mnie.
-Oh szkoda że wyjeżdżasz tak wcześnie-skrzywił się
-Co.?Och no tak trochę szkoda-odparłam trochę wytrącona z równowagi-wiesz ja już pójdę
-Ej Syś a kiedy masz czas wolny?-spytał trochę nieśmiało
-Nie wiem zależy jak się wyrobię z nauką.Musz..muszę już iść-zająknęłam się-Do zobaczenia
-Do zobaczenia
Wyminęłam go bez problemu a on przypadkowo zahaczył swoją reką o moją.Zaczerwieniłam się i czym prędzej weszłam do dormitorium.Rzuciłam się na łóżko a w mojej głowie na raz kłębiło się tysiące myśli.Boże dlaczego musiałam go spotkać? Cieszyłam się że w dormitorium nikogo jeszcze nie było.Po chwili uspokoiłam się i wzięłam pierwszą książkę.Postanowiłam zostać neutralna i starać się nie zwracać na niego uwagi,miałam nadzieję że się uda.Być neutralną w miłości wcale łatwo nie jest w ciągu tego nadciągającego miesiąca miałam się o tym przekonać.No ale w tej chwili nic o tym nie wiedziałam.Przeczytałam całą jedną książkę dostarczoną mi przed tygodniem i miałam dość. Z resztą za nim ją ogarnęłam to minęło trochę czasu i zrobił się wieczór. Zleciałam na kolację,po drodze napotykając Lily.Przy stole nigdzie nie zauważyłam Syriusza i jego bandy. Dziś była pełnia więc zbytnio się nie zdziwiłam. Co miesiąc gdy jest pełnia nigdzie nie można ich pod wieczór znaleźć.Dużo osób twierdzi że zamykają się w dormitorium i dyskutują o czymś.Mnie jakoś nigdy to specjalnie nie interesowało.Wracając do dormitorium natknęłam się na profesor Dumel która przyniosła mi wszystkie zwoje i książki z których miałam się uczyć. Trochę tego było ale jakoś mnie to nie przeraziło. Zawsze  lubiłam zdobywać nową wiedzę.Podziękowałam jej zaniosłam rzeczy na górę i wzięłam się za rysowanie.Gdy skończyłam spojrzałam na rysunek krytycznym okiem.Nie wyszedł mi zbytnio mimo to schowałam go do teczki.Poczekałam aż łazienka się zwolni,poszłam się umyć i klapałam na łózko nie patrząc nawet dzisiaj na pamiętnik a wypadało by coś zapisać.Ponad tydzień nie naskrobałam ani literki.-Jutro napiszę-pomyślałam po czym zasnęłam.




sobota, 26 kwietnia 2014

Pierwsze wspomnienia (:

23.04.2014                        Pamiętniku !


"Skoro już na święta dostałam pamiętnik, mogę zacząć go pisać nie?
A tak na wstępie mogę się chyba przedstawić.Jestem Sysia Cat.Sysia to zdrobnienie od imienia Sylwia.Mieszkam w Angli ale urodziłam się w Polsce.Między innymi dlatego mam na imię Sylwia.Tak jak już wyżej wspomniałam,przeprowadziłam się do Angli.Prawdopodobnie dalej mieszkałabym w Polsce gdyby nie pewne,dziwne zdarzenie w dniu moich 11 urodzin.A mianowicie w dniu moich 11 urodzin dokładnie 13.06.2011 dostałam list z Hogwartu B|. Pierwszy rok bł taki zachwyt bo to nowa szkoła bo nowe rzeczy i bo to czary.Dosłownie cały pierwszy rok się zachwycałam.W drugim już tak średnio bo zrozumiałam jaka tu jest harówka.Jestem jeszcze na trzecim roku,dopiero za niecałe 2 miechy semestr się kończy.Teraz dosłownie mam dość tej harówy.Niewiem jak mogłam się tak cieszyć.Dobra,tak wiem czary są przydatne w życiu ale mogę ich używać dopiero po 17 więc...jak na razie nie widzę w tym żadnej potrzeby.Na samą myśl,że za 4 miesiące mam zacząć 4 rok już tutaj mam ciary.Przed 3 rokiem trochę zagłębiłam się w technologi która tutaj na nieszczęscie nie działa i bardzo brakuje mi tego.Czasem mi się zdaje,że nie pasuję tutaj czyli do tej szkoły,tego świata czarodzieji.Wszyscy którzy chodzą tutaj do szkoły nie narzekają tylko właśnie cieszą się z tego,że mają okazję tutaj być.Jestem chyba jedyną osobą która tak nie uważa.Denerwują mnie niektórzy ludzie,sama nie wiem czemu.Tutaj nie jest tak jak w mojej starej szkole,czasem sądzę że wolałabym dalej znajdować się w tamtej szkole wśród moich starych znajomych z którymi mogę teraz tylko listownie korespondować.Jeszcze trzeba tak długo czekać aż odpiszą.Tutaj ogólnie na znajomch nie narzekam,ale mogło by być lepiej.Szczególnie wkurzają mnie chłopcy z mojego roku.Najbardziej z nich to Syriusz.Wydaje się taki zarozumiały i pyszy się jak paw.facet myśli,że wszystko może i myśli,że wszystkie dziewczyny są jego.Że skoro on jest taki przystojny(ja tez muszę przyznać że jest) to wszystkie dziewczyny mają za nim latać.Na mnie to nie działa,ma pecha.Jestem w tej szkole 3 lata i żaden chłopak jeszcze nie zdobył mojego serduszka.Nie chciałabym tego zmieniać na razie.Podoba mi się tak jak jest.Ale dość o tym!Skupmy się na tym co nas otacza. Tak czasem mówię takie głupie zdania poetyckie. Nie nie mam zamiaru zajmować się poetyką,gdyż mi to nie wychodzi. bardziej lubię rysować. I to nawet dobrze mi wychodzi. Dużo osób mi to mówi. Dlatego stale przy sobie noszę ołówek i kartkę. Na jeden semestr w szkole biorę 2 paczki kredek kilka oszczówek ołówków pełno naboje czarne do pióra(piszę tylko czarnym) parę długopisów mam nawet 4 zapasoqwe pióra. Daltego że w moich rękach wszystko się pali. Moja mama tak uznała,bo potrafię wszystko w łatwy sposób zepsuć. Pamiętam jak w pierwszej klasie wyciągnęłam na lekcji pióro.Wszyscy się popatrzyli co to jest.Ja także rozejrzałam się po klasie i zobaczyłam,że wszyscy piszą gęsimi piórami. Byłam co prawda trochę speszona ale jakoś mi to zbyt nie przeszkadzało. Teraz wszyscy już nie zwracają uwagi czym piszę. Ale na początku pióro moje wywołało furrorę. Wszyscy także dziwili się moim rysunkom, które przedstawiały (wtedy najczęściej) kolorowe kucyki. Jak byłam młodsza to bardzo lubiłam kucyki MLP. Do teraz uważam że są fajne. Z resztą ja lubię bajki. Nawet teraz. Tak może jest to dziwne ale jakoś tak. Zawsze byłam inna. Nie wiem czemu, taka dziecinna. Szczególnie teraz. Może gdy byłam mała zbyt dużo spędzałam czasu z dorosłymi?. Praktycznie do 7 roku życia wychowywała mnie babcia bo moja mama nie miała czasu. Moja babcia też jest magiczna. Za to moja mama,tata,rodzeństwo nie. Z resztą ostatnio dowiedziałam się,że tak naprawdę moja prawdziwa mama mnie porzuciła.13 lat żyłam w niewiedzy. W momencie gdy się twgo dowiedziałam wybiegłam z domu. Było to tylko kilka dni przed powrotem do zamku. Od tego czasu piszę tylko z babcią. Ona miała się mną zaopiekować ale jakoś coś nie wyszło. Ta wieść po prostu zniszczyła moja psychikę. Miałam w tamtej chwili ochotę się zabić.Cholera mnie bierze gdy sobię myślę że mam tam na wakacje wrócić. Podejrzewam że całe wakacje spędzę u babci.Chciałabym aby już one nastąpiły."





W tym momencie Lily zaczęła zerkać mi przez ramię.Szybkim ruchem zatrzasnęłam pamiętnik i rzuciłam na niego specjalne zaklęcie. Raczej nie ufałam moim współlokatorką. Chyba że tylko Lily. Lily to dziewczyna którą poznałam w pociągu gdy pierwszy raz tu jechałam. Byłam tak cholernie przestraszona,sama nie wiedząc co robić a na dodatek taka nieśmiała...Ta nieśmiałość to jedna z moich najgorszych cech które przeklinam. To ona pierwsza zagadała a potem jakoś tak zaczęłyśmy się przyjaźnić. Ona tylko taka jedna była dla mnie. Potrafiła być naprawdę wyrozumiała. W pierwszych miesiącach to ona była oparciem dla mnie. Ja narwana niespokojna,wszystko chcąca na szybko, nie myśląca a ona właśnie na odwrót. zawsze potrafiła mnie przywołać do rozsądku. I ona jedna widziała sztukę w nieruchomych obrazach. Bo tutaj wszystkie obrazki się ruszają. Moje właśnie się nie ruszają i ludzi to dziwiło,nie potrafili w tym znaleźć sensu. a ona go dostrzegała. Mówiąc krótko Lily była moją jedyną chyba przyjaciółką, która teraz właśnie czatowała za moimi plecami.
-Coś się stało?- spytałam trochę drażliwie 
-Co tam pisałaś?-spytała
-Nic.Takie zapiski
-Aha-odrzekła w zamyśleniu i zeskoczyła z łóżka na ziemię.Popatrzyłam na kalendarz skreślając kolejny dzień i w głowie kalkulując ile jeszcze dni będę musiała tu siedzieć. W tem w okno zapukała sowa. Wstałam,podeszłam do okna a następnie je otworzyłam.Sówka wleciała zrobiła okrążenie i upuściła list na moje łóżko, po czym wyleciała. Zamknęłam okno i podeszłam do łóżka. Rozerwałam kopertę i po przeczytaniu pierwszych słów zachmurzyłam się. Moja mama do mnie napisała że zabiorą mnie miesiąc wcześniej stąd, tak mają pozwolenie ale w związku z tym egzaminy będę pisać w maju a nie w czerwcu. Byłam zła. Kto by nie był?. Nie dość że wcześniej mnie zabierają to egzaminy...Lily bez pytania wzięła list i przebiegła wzrokiem linijki. 
-No to klops..-westchnęła 
-Mi to mówisz?
-No,jak chcesz to pomogę ci się przygotować-zaproponowała
-Naprawdę?
-Jasne-uśmiechnęła się 
-Dziękiiiiiiiiiii!- wykrzyczałam. jak ona dobrze mnie znała bez niej chyba bym sobie nie poradziła.Lils tylko się uśmiechnęła
-Wiesz gdzie może nasze "kochane" współlokatorki ?- spytała 
-Pewnie znowu nocują kajś indziej-westchnęłam
-A no to lajcik- uśmiechnęła się-Ja idę spać nie wiem jak ty
-Też za chwilkę pójdę,
-Ok.Dobranoc
-Pa
Usiadłam na oknie i chwilkę przez nie patrzyłam po czym wzięłam z powrotem pamiętnik.







"Mogę pisać z powrotem xd.Nie lubię gdy ktoś mi patrzy przez ramię,nawet gdy to moja pryjaciółka.Teraz chciałabym opisać mój pierwszy dzień w Hogwarcie a mianowicie wielką ucztę. Pamiętam że na początku gdy Tiara miała mnie przydzielić byłam naprawdę zdenerwowana.Gdy profesorka wyczytała moję imię i nazwisko podeszłam na chwiejnych nogach do stołka,a profesor nałożyła mi Tiarę na głowę.Po chwili już szłam w stronę stołu Gryfonów.Czerwono-złotego.Tam już obok siedziała Lily.Uśmiechnęłam się do niej, z resztą nie tylko do niej. Dużo osób także się do mnie usmiechało. gdy przydział się skończył wstał dyrektor szkoły ,powiedział parę słów,wszyscy zaklaskali i po chwili na stole pojawiły się półmiski z jedzeniem. Jak żyłam nigdy nie widziałam niczego takiego. To było niesamowitego. Nałożyłam sobie trochę i zjadłam. Smakowało tak samo pysznie jak wyglądało.Gdy zjadłam przyglądałam się dwóm chłopcom z których jeden machał drugiemu indykiem przed nosem. Tamten blondynek ignorował czarnowłosego i jemu się czyba to nie podobało. zaczął prowadzić monolog jakby on to był tym kurczakiem. -Patrz jak ja smakowicie wyglądam!zjedz mnie!Ko!Ko!Ko!-wołał jakby nie wiedział jak robią indyki.na przeciw niego siedział brązowo włosy chłopiec który jak się później dowiedziałam nazywał się James i on zaśmiewał się do rozpuku. Z resztą inni ludzie którzy przyglądali się również temu wydarzeniu chichotali. Ja tylko patrzałam moimi wielkimi szaro-błękitnymi paczałkami na tę sytuację.Remus (bo tak się nazywał blondynek) powoli zaczynał mieć coraz bardziej dość,bo tak jak na początku zaczynał go upominać teraz sobie z tym dał spokój.Czarny miał coraz większą uciechę.Jedną ręką trzymał indyka w drugą wziął kurczaka i teraz odgrywał przedstawienie czysto na talerzu białaska.Nagle James powiedział aby dał mu już spokój bo on taki biedny siedzi,ale mimo tego zaśmiewał się do łez. Nie tylko on.Lily patrzyła na to tak jak ja zdezorientowana.Syriusz(czarny) popatrzył na Jamesa z dziwną miną i założył mu indyka na głowę. Brunet zaczął wrzeszczeć.-Kto mi zgasił światło???!!. Czy ja oślepłem!? Ratunku aaaaaaaa!!. Spadł z krzesła. Teraz to Syri zaśmiewał się do łez. Remik to wykorzystał i jemu założył kurczaka na głowę. Czarny obracał chwilę głowę zdezorientowany po czym próbował ściągnąć kurę z głowy. James dalej wrzeszczał,w całej sali było już cicho wszyscy patrzyli wyłącznie na nasz stół.James wstał przeszedł kilka kroków po czym uderzył w ścianę. -Ałaaaaaa!! zawołał.Syriemu udało się ściągnąć kurę z głowy.Na włosach miał pełno farszu na ubraniu też. Wyglądał tak żałośnie.James po kilkunastu minutach nareszcie wydostał głowę z indyka.On był cały umorusany gorzej niż Syri. Przyszła do nich profesor. Dumel
-Macie szlaban! Za mną obydwaj! - powiedziała lekko rozbawiona
Syri spojrzał na Jamesa a James na Syriego.Cała sala się śmiała. Oni chyba zarobili szlaban jeszcze jak rok szkolny się nie zaczął.
-Jakie dzieci-mruknęła do mnie Lilly gdy wstałyśmy i poszłyśmy za Prefektami do Dormitoriów. Na górze już czekały nasze skrzynki z rzeczami.Przywitałam się z dziewczynami i usiadłam na łóżku podziwiając wszystko. Byłam zachwycona. Poszłam do łazienki jeszcze na chwilę,przebrałam się i klapłam na łóżko.Byłam wtedy mega szczęsliwa na dodatek ta sytuacja z chłopakami.To był mój pierwszy dzień w Hogwarcie.Pisze to ponieważ chciałabym, go zapamiętać,ten dzien który był przełomowy w moim życiu"


Zapisałam tyle zamknęłam pamiętnik i klapałam na łóżko tak jak pierwszej nocy...




Przepraszam, za dwudniowe opóźnienie ale nie miałam internetu ten czas wiosenny...Mam nadzieję że rozdział wam się podoba,kolejny mam nadzieję że za tydzień ev. dwa. Wycinki z pamiętnika będą innym kolorem informacje innym a teksty piosenek(jeśli takie będą) też będą innym (:. Dziękuję za przeczytanie jeśli ci się podobało to skomentuj,zaobserwuj i powiedz mi co można zmienić (:. Do kolejnego posta ((;

wtorek, 22 kwietnia 2014

Nowości,uptejd,o czym będzie blog c:

Zabierają się za nowości,postanowiłam was drodzy czytelnicy(jeśli ktoś taki istnieje),że od teraz ten blog będzie takim jakby pamiętnikiem młodej czternastoletniej dziewczyny która uczęszcza do Hogwartu. Nie będzie pisane wszystko od początku min:jak została przyjęta,tylko historia zacznie się już na 4 roku :). Oczywiście bd wspomniane jak dostała ten list itp.Pierwszy post powinien ( na pewno) pojawi się już jutro C:. Jeśli ktoś czyta tego bloga niech będzie przygotowany na masę nowych bardzo ciekawych sytuacji c:. Pozdrawiam i życzę wszystkim czytającym tego bloga dobrej nocki c:

Renowacja + odświeżenie

                                       Renowacja bloga xD


Z tracji tego że przez dłuszszy czas nie było tutaj ani jednego posta ( tak z mojej winy) i z racji tego że na ten temat ( temat bloga) juz zbyt nie mam pomsłu postanowiłam odświerzy bloga i zaczać go na nowo z innym tematem trochę. Min: Zmienię może tytuł i adres oraz treści postów :). Tamte posty nie znikną tylko będą oddzielone od tych nowych :). Tak wiem to trochę nielogicznie brzmi ale  w moim życiu nic nie jest logiczne :D. Tak więc (jeśli ktos to czyta) niech wie że od jutra najpóźniej zaczną się (mam nadzieję że regularnie ) nowe posty ;). Mam nadzieje że wam się spodoba :) Ja narazie się żegnam i wracam do renowacji i odświeżenia bloga ":) Miłego dnia kochani :3

poniedziałek, 11 listopada 2013

No i koniec...wakacji :)


Z widoku Mabel

Usiadłam na łóżku i spojrzałam na stertę ciuchów i innych gadżetów. Po jutrze mielismy juz jechac. No cóż trza sie było spakowac . Ale mi się tak nie chciało. Powoli zaczęłam każdy ciuch roztrząsac i składac . Zostawiłam sobie tylko kilka rzeczy w tym moja  sukienke na mini bal. Na ten bal  wszyscy byli zaproszeni więc Syri skorzystał z okazjii i mnie zaprosił. Miał on  sie odbyc dzis wieczorem . Spojrzałam na sukienke i usmiechnęłam sie . Miałam jeszcze 4,5 godziny . Po spakowaniu moje majdaniu i ogarnięciu łóżka wyciągłam mój strój wieczorowy. Naturalnie wszystkie dziewczyny zdążyły sie juz swoimi pochwalic ale ja nie.Nie chciałam sie chwalic. Z resztą.. Przesunęłam między palcami materiał skienki.. Jedwab. najlepszy na jaki było stac moich rodziców. Z reszta sukienka była sliczna.Była koloru ciemno miętowego z fioletowym. Z reszta nie da sie jej opisać. Niewiem czy znalazłabym akie słowa .... Powiem tyle że była ona do kolan i była leciutka jakby zrobiona z puchu . Wystarczyło podejśc do światła i odbijała ona kilka barw teczy.Do kompletu miałam naszyjnik i kolczyki. Gdy tylko z łazienki wyszła Bejbi wtargnęłam tam. Rozczesałam włosy co chwile trwało gdyz  zrobiłam je sobie no dosc jak nie bardzo długie. Były teraz koloru brązowego z kilkoma błękitnymi i czerwonymi nitkami  rozczesałam je po czym zaplotłam je w długi luźny warkocz. ledwo ledwo przejechałam rzęsy tuszem i nałożyłam odrobinę błękitnej kredki. Wyszłam z łazienki i przygotowałam sobie ubrania zostało mi w sumie 1,5 godziny . Położyłam sie na łóżku i zaczęłam czytac książke . Skończyłam gdy zostało mi pół godziny. Ubrałam rajstopy , a następnie założyłam tę sukienkę . Wrażenie było takie jakbym ubrala sie w chmure . Delikatna puszysta miła w dotyku i na dodatek ta tęcza .. Dziewczyny westchnęły z zachwytu.
- jejku ale piekna - powiedziała matejko
-Nom - przytaknęła bejbi
Podeszłam do pudełka i wyciągnęłam fioletową zapinkę wysadzaną diamentami. Była ona ze srebra Przypięłam ją na sukience . Wyglądała olśniewająco. Wyciągnęłam z pudełka pare kolczyków fioletowych takich jak zapinka tylko że to były malutkie kryształki. Na szyi zawiesiłam naszyjnik z gwiazdką taki jak przypinka prawie identyczny. Ubrałam błękitne pantofelki na niewielkim obcasie i poszłam do lustra. Krzyknęłam cicho ze zdziwienia i machnęłam ręką . Postac w lustrze zrobiła o samo , ale ja wciąz nie uiałam uwierzyć że to ja. W tej sukni wyglądałam olśniewająco. Jejku to będzie magiczny wieczór pomyslałam . W tej chwili usłyszałam pukanie do drzwi


 Z widoku Serka :P

Strasznie się denerwowałem . Kilka godzin przed balem krążyłem po pokoju nie wiedząc co ubrać. Na szczęście z pomocą przyszła mi Andromenda. W tamtej chwili miałem ochotę wielbić ją pod gwiazdy . Dobrała mi strój powiedziała jak mam się zachować a na koniec wyczarowała mi malutką różę . O odpowiedniej godzinie wyszłem z pkoju kierując sie do 13.
- Oddychaj,oddychaj-nakazałem sobie
Stanąłem przed 13 i zapukałem. Po kilku chwilach wyszła Mabel.
- Jejku-wyksztusiłem-ślicznie wyglądasz
- Ojej - zarumieniła sie - dzięki
Przez chwilę staliśmy w milczeniu
- Idziemy?-spytała
-Oh..Tak jasne -odparłem i po chwili schodziliśmy po schodach. Dotarliśmy pod budynek i weszliśmy do środka . Przetańczyliśmy chyba z trzy godziny z małymi przerwami. Gdy wyszliśmy na dwór była już 11:00 w nocy.
- Idziemy nad morze ? -spytała mnie Mabel
- Jak chcesz - odparłem
Pociągnęła mnie delikatnie w kierunku morza. Szliśmy chwilkę w ciszy . Weszliśmy na piasek. Dziewczyna sciągnęła buty, poszłem w jej ślady.Przeszliśmy kawałek w kierunku morza. Fale musnęły jej nogi . Odskoczyła cichutko się śmiejąc .
- Nie szkoda ci sukienki i rajstop? - spytałem
- Niee-odparła
- Spoko nie ma sprawy
Patrzyłem jak dziewczyna ucieka przed falami piszcząc z uciechy. Prócz nas na plaży było jeszcze kilkanaście osób. Cóż było wpół do 12 w nocy a tu tyle ludzi. Nie dziwiłem się zbytnio gdyż ta noc była bardzo ciepła. Jedna z najcieplejszych nocy tutaj . Położyłem moje buty obok jej pantofelków i usiadłem na piasku . Po kilku minutach dziewczyna usiadła obok mnie  i oparła mi głowę na ramieniu . Uśmiechnąłem sie pod nosem . Siedzieliśmy nie wiem ile i mówiliśmy o różnych nie ważnych rzeczach ale więcej czasu milczelismy. Po prostu... rozumiekliśmy sie wzajemnie bez słów. Równo o 12 30 uznałem że możebyśmy już poszli ale na to dziewczyna pokręciła głową prosząc
- jeszcze chwilkę ..
- Okej jak chcesz
- Wiesz...szkoda że jutro juz musze jechac - odezwała sie a ja usłyszałem żal w jej głosie

                                                          ***

Z widoku Mabel
Cały wieczór był naprawdę cudowny, ale najlepiej według mnie było na plaży siedzieliśmy tam bardzo długo. W pewnym momencie Syri zaproponował by już iść ale powstrzymałam go .
- Wiesz...szkoda że jutro juz musze jechać - westchnęłam z żalem
- Ej no nie bedzie tak żle - przytulił mnie i usmiechnął sie
- czy ja wiem - powiedziałam  wątpiąc
-Zobaczysz . Z resztą mam nadzieję że spotkamy się w Szkole - uśmiechnął się
- Będzie mi ciebie brakować -powiedziałam cicho- tych naszych spacerów,śmiechu, i tego wymykania się w nocy - na moich ustach powstał delikatny uśmiech
- Tak mi też będie  mi tego brakować ale wszystko co dobre zdarza sie rzadko-zaśmiał się - ale najbardziej będzie mi brakować ciebie i twoich ślicznyr ,często roześmianych oczu - mówił coraz ciszej .
-O,jej Tto bbardzoo miiło - z wrażenia zaczęłam sie jąkać - Jejku nie myśślałam że jestemm dal cieebie kimś wyjątkowym
- Ale jesteś... W dniu wyjazdu na wakację z moją rodziną myślałem że to będą najgorsze wakacje życia ...ale nie poznałem Ciebie i nareszcie byłem szczęśliwy . Te dwa tygodnie wprowadzily do mojego życia więcej niż ci sie wydaje
-O jej-moje policzki pkryła czerwień - Jakie to miłe
- I wiesz co -spytał był już zbyt blisko mnie zdecydowani -chyba się w tobie zakochałem - wyszeptał. Był za blisko . Zdecdowanie...

To tyle . Wiem nie było mnie kawał czasu ale to nie moja wina . Mam strasznie dużo sprawdzianów i kartkówek w tym miesiącu :/ Rodział taki sobie.Z góry sory za błędy ale nie chce mi się ich redukowac :/ Pozdrawiam i życzę miłego życia :)






sobota, 28 września 2013

No i wreszczie nad morzem ! Pierwsze spotkanie

Obudziłam się dokładnie po 7 godzinach drogi.
- Matko nigdy więcej spania w autokarze -powiedziałam a Matejko wybuchnęła cichym śmiechem
- Kiedy postój - przerwałam jej śmiech
- Kilka minut temu pani mówiła że jeszcze 15 minut. Jeden postój już była ale większa część go przespała
- Jej super a kiedy to było ?
- Jakieś 4 godziny temu ?
- To ile ja śpię !?
- A będzie tak z 7 godzin
- Jezu ale mnie kości bolą - jęknęłam
- Nie martw sie jeszcze kilka minut do postoju a bedziesz się mogła ruszać - posłała mi uśmiech
- Dobra jest już trochę lepiej
- Wiesz że jeszcze  5 godzin drogi
- Jej a mi sie już nudzi
-  Ze mną może ci się już nie nudzić - odezwał sie głos po mojej lewej stronie
- Tsa dzięki - prychnęłam - nie widzisz mnie pół roku a teraz od razu bierzesz się za podryw - zażartowałam
-Okej..- powiedział a w jego głosie było słychać trochę zawód - jak se chcesz tylko nie zapominaj że siedzę po twojej lewej stronie - puścił do mnie oczko
- Yhm - moje policzki zalał rumieniec
-UuUu Kicia* masz adoratora
- Zamknij sie - warknęłam. Nagle autokar zaczął się zatrzymywać -Uff nareszcie postój- pomyślałam. Wstałam i wygramoliłam się na zewnątrz. Było już godzina 14 po południu . Nareszcie wdychałam swierze powietrze.Poszłam za resztą grupy do toalety. Gdy wreszcie udało mi się tam wyjść i wejść ruszyłam w stronę autokaru. Zatrzymałam sie przy nim gdy usłyszałam rozmowę o ... mnie!
- Hmm i jak tam Romeo z nią - spytał pewien głos
- N o cóż nic nie chce mnie widocznie - odparł ten drugi smutnie. Oddaliłam sie kilka krów od autokaru rozmyślając. Po głosach poznałam że jeden z nich to Marcin a drugi to Bartek.
A ten drugi... Ugh nie dam sie omamić - postanowiłam w myślach. Podeszłam do autokaru i już usiadłam po chwili wszyscy zaczęli się pchać.Matejko usiadła i westchnęła
- Co robimy ?
- Mam kilka fajnych filmów może coś pooglądamy ?
- Chętnie- odparła i zaczęłyśmy paczeć na filmy. Godzinę przed dojazdem juz naprawdę nie miałyśmy co robić. Wbrew sobie zaczęłam rozmawiać z nim a Matejko tylko przyglądała nam sie z uśmieszkiem na ustach. gdy już dojechaliśmy wszyscy wybiegli z autokaru . powietrze było jakby inne. Słonce powoli zaczęło zachodzić. Była juz godzina 19. Wtachałam moją walizkę do pokoju numer 13 i zajęłam najwygodniejsze łóżko. Byłam w pokoju z Matejko i jeszcze dwoma koleżankami. Padłam na łóżko pacząc jak się wszystkie wtaczają do pokoju.
- Za 5 minut mamy być na dole - poinformował nas pewien chłopak po czym wypadł z pokoju aby siać dalej tę wiadomość. Leżałyśmy chwilę na łóżkach po czym zgramoliłyśmy się i poszłyśmy na dół. Pani zabrała nas pierwszy raz nad morze. Stałam tam i patrzałam na zachód słońca Promienie słoneczne delikatnie głaskały fale
- Jejku jak tu pięknie - wyszeptałam
- Prawda ? - odezwał się miękki głos za mną. Staliśmy sami na tym skrawku morza reszta grupy już szła. Mieliśmy czas dla siebie..Położył mi rękę na ramieniu . Odwróciliśmy się bokiem do słońca i powoli zaczęliśmy isć za grupą
- Chciałabyś ? - zaczął ale po chwili zamilkł
- Tak  - spytałam a mó głos zadrżał
- No wiesz... - zaczął się plątać i spojrzał na mnie a ja z jego oczu wyczytałam wszystko
- Okej.. - odparłam a jego oczy sie rozpogodziły - Tylko..- nie dokończyłam zdani gdy dostałam całuska prosto w usta. Mój nastrój zmienił się z przecie babcia mówiła mi że nie mam tak zmieniać nastroju. Wraz z nastrojem zmianie uległy moje włosy. Tak zapomniałam dodać że jestem metamorfologiem czy jak sie to tam nazywało, w związku z tym moje włosy stały się koloru jasno rudego i się pokręciły Tak to nie mogło przejść nie zauważone. Przytuliliśmy sie do siebie i zaczęliśmy trochę nadbiegać za grupą. Spojrzałam sie do tylu i zobaczyłam czarnowłosego chłopaka który patrzył sie na moje włosy z głupią mina. Z jego szarych czu biło zdziwienie. Mrugnęłam do niego i odwróciłam się aby dalej sie cieszyć tym pięknym wieczorem. Miałam przeczucie że jeszcze sie spotkamy


Z widoku Syriusza

Po staszczeniu walizki ze szczytu schodów i wniesieniu jej do samochodu byłem zmęczony usadowiłem sie w samochodzie obok Andromendy która mrugnęła do mnie łobuzersko. Przez całą podróż nikt sie nie odzywał. Strasznie mi sie nudziło. Po kilku godzinach jechania autem przesialiśmy sie do samolotu. Przynajmniej tam było wygodnie. Gdy dotarliśmy  miałem juz wszystkiego dość. Wpadłem do pokoju który dzieliłem (niestety) z moim młodszym bratem. Rzuciłem się na łóżko z zamiarem pójścia spać ale moje plany pokrzyżowała moja starsza kuzynka Bellatrix
- Zjeżdżaj na dół idziemy gdzieś - powiedziała a ja na to pokazałem jej język, i zwlekłem się z łóżka
Zeszłem na dół po schodach i ustawiłem sie przed hotelem.Poszliśmy na plażę i każdy w zasadzie miał 30 minut wolnego. Usiadłem na piasku i rysowałem wzory. Obok mnie przeszła grupa. Przy ostatniej dziewczynie podniosłem głowę. ładna była ale już chyba zajęta a z resztą.. Patrzałem jak trzymają się za ręce. Wiedziałem że nie powinienem patrzeć ale czułem od niej jakąś magię . Czyżby była magiczna ?. przyjrzałem sie jej jeszcze chwilę. Już miałem spuścić z powrotem głowę gdy on ją pocałował. Wyczułem zmianę i nagle jej włosy zmieniły kolor. Z ciemnego brązu stały się jasno rude i kręcone . Otwarłem szerzej oczy. Takie coś świadczyło że mogła być magiczna.Zaczęli iść. Gdy dziewczyna odwróciła głowę i uśmiechnęła się do mnie i mrugnęła.Odwróciła głowę a ja z chęcią bym jej zadał parę pytań. Miałem nadzieję ze się jeszcze spotkamy.. Nagle usłyszałem wołanie mojej mamy. Podbiegłem i razem ruszyliśmy w stronę hotelu. Przed wejściem dokładnie się otrzepałem z piasku. Przebrałem się i o godzinie za 15 20 zeszłem z bratem na kolacje. Gdy weszłem do jadalni zobaczyłem ja. Siedziała razem z grupą i usmiechnęła się ciepło. Siadłem przy stole i nałożyłem sobie jedzenie. Jadłem owoli dostojnie jak to wymagano w naszym domu. zjadłem i usiadłem wygodnie . tak aby tego nikt nie zauważył wskazałem Andromendzie dziewczynę. Kiwnęła delikatnie głową i uśmiechnęła się. Dziewczyna odwróciła się i obdarzyła nas kolejnym pogodnym uśmiechem. Przy jej stole dziewczyny zaczęły cichutko chichotać . Usłyszałem jak jedna nazwała ja Mabel. Przynajmniej wiedziałem jak sie nazywa.
- Syriusz - warknęła Walburga- gdzie się patrzysz
- Nigdzie odparłem przekornie
- Idziemy - zakomenderowała
- Nie skończyłem jeść - sprotestowałem
- Ja z nim zostanę - zaoferowała Andromenda a ja odetchnąłem z ulgą
- Dobrze macie maks 30 minut - odparła i wygramolili się z jadalni
- Uff dzięki
- Nie ma za co ale powiedz o co chodzi z tą dziewczyną
- Zdaje mi się że jest magiczna - odparłem i w momencie kiedy się odwróciła gestem dłoni przywołałem ją do siebie.



Z widoku Mabel


Po przyjściu z plazy zaraz udaliśmy się na stołówkę usiadłam obok Matejko i Bejbi. Właśnie zaczynałam jesć gdy zobaczyłam go . Przyszedł z całą rodzina i miał mine cierpiętnika. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam sie odwzajemnił uśmiech
- UuUUuU powiedziała Matejko . Bartus ma przeciwnika za chwilę zacznie byc zazdrosny
- Przymknij si e znam go z plaży
- To tym bardziej - odparła a ja miała ochotę jej przywalić
 Zajęłam sie jedzeniem ale po kilku minutach znów się odwróciłam. Tym razem tez usłyszałam kilka komentarzy
- Mabel on będzie zazdrosny nie romansuj - tym razem odezwała sie Bejbi
 Po jakimś czasie zobaczyłam że jego rodzina wstaje a ona zostaje wraz z jakąś dziewczyna w jadalni . Kiwnął na mnie reka a ja wstałam
- Gdzie idziesz - spytała sie Matejko
 - Do niego - odparłam
- A po co ? - nie twój interes
- UuU Kotek sie zakochał - tym razem do rozmowy włączyła się Dziązolek
- Przymknij sie-
-Okej okej - zachichotały
Przeszłam dzielący nas kawałeki usiadłam naprzeciw niego
- Hejka jestem Mabel wa wy ? - rozpoczęłam konwersacje
- J jestem Syriusz a to moja kuzynka Andromenda
- jej fajne imiona ja mam takie że pół świata nie wie że w ogóle takie istnieje - uśmiechnęłam się
- E tam -odparła Andromenda moje jest gorsze
- A ja się nazywam psia gwiazda - wtrącił Syri
- A co chciałeś się zapytać ? - spytałam
- Jesteś magiczna - wypalił tak prosto z mostu ?
- Daj mi sekundkę- odwróciłam  się i pokazałam dziewczynom na migi że utnę im głowę jeśli nie skończą chichotać
- Wow nie ucinaj im głowy - odezwał się Syri
- E tam a co do pytania to tak -  dwa dni temu dostałam list z Hogwartu - jak mniemam ty też
- Tak w tym roku zaczynam - uśmiechnął się - fajnie będzie i mam tylko nadzieję że nie trafię do Slytherinu
- Ja też ale tylko tam chyba sie nadaje potrafię być wredna do bólu
- Ja bym chciał trafić do Gryffindoru-odpowiedział a jego oczy zalśniły
- Ojej sorki ja juz sie muszę zbirać -chichoty przy moim stole nie cichły - ja jestem w pokoju nr 13 a teraz mam czas wolny chcesz możesz wpaść
- Dobra jak chcesz ja jestem w 27 na samej górze tylko u mnie jest brat - wykrzywił sie
- U mnie jest 4 dziewczyn ale dwójka z nich idzie do innych i w pokoju zostaje tylko ta która wie
- Wie o tym że tak umiesz ?
- Yhm muszę lecieć pa - odparłam i wyszłam z jadalni zaczęłam wchodzić po schodach gdzie na szczycie czekał juz Bartek
- - Tak co się stalo
- Ty wiesz co - odparł zza zaciśniętych zębów
- Jezu nie jestem na twoją wyłączność - warknęłam wyminęłam go i poszłam do pokoju
-Hej jak tam flirt - spytała mnie Matejko
- To nie był flirt - sprotestowałam Bejbi i dziązol już poszły
- tak mamy pokój na 2 i pół godziny dla siebie -mruknęła rozkładając sie na łóżku
- Za chwilkę psia gwiazdka przyjdzie - poinformowałam ja zupełnie niby od niechcenia
- Kto ?
- Syriusz
- To ten z którym flirtowałaś ? Wiesz że bartek ma focha
- Tak wiem - odparłam ale musi zrozumieć że nie jestem na jego wyłączność
W tym momencie drzwi sie otworzyły i wszedł Syriusz
- Hej rzucił
- Siemson siupaj ale zamknij drzwi najlepiej na klucz bo jakby on wparzył
- Spotkałem go i nie wyglądał na zadowolonego z życia
- E tam nie przejmuj sie
- Hej - odezwała sie niepewnie Matejko
- Cześć jestem Syriusz a ty ?
- Ja jestem Agata a mówią na mnie Matejko
- Fajnie - uśmiechnął sie a ty jakie masz przezwisko - spytał sie mnie
- Ja?? Na mnie mówią Kotek od nazwiska
- Masz na nazwisko Kotek ? - spytał retorycznie
- Niee -uśmiechnęłam się - Mabel Cat
- Jej ale fajnie -uśmiechnął sie - moje nazwisko to Black
- Balck ? - spytałam czytałam trochę o kronikach czarodziejów i nazwisko Black ..
- Jesteśmy jednym z najstarszych rodów czarodziei czystej krwi lecz rzecz jasna dla mnie sie to nie liczy . Pff ja mam to kajś ale moja rodzina nie - wykrzywił sie
Reszte wieczoru  spędziliśmy na pogawędce o Hogwarcie i innych bzdetach. Było Fajnie 


Przepraszam za dniowe opóźnienie. Nie wiem czy nowy rozdział pojawi się za tydzień bo mam nauke nawaloną i problemy w domu i pocięłam sobię rękę więc trudno mi pisać. Mam nadzieję że fajny rozdział . Przepraszam za literówki itp. :)

Czytasz= Komentujesz

piątek, 20 września 2013

Nad może cz3

Kolejnego dnia obudziłam się wcześnie rano. A dokładnie już o 4. Wyjechać mieliśmy dopiero o godzinie 7 więc jak narazie nie miałam zamiaru wstawać. Przeciągnęłam    się z lubością i spadłam z łóżka. tak skoro już podłoga mnie rozbudziła postanowiłam się ubrać i zejść do kuchni napić się herbaty. Wybrałam ciuchy z szafy i cichutko zeszłam po schodach. Mimo wczesnej pory w kuchni siedziała już moja babcia
-Herbaty? -spytała się mnie
- Z miłą chęcią-odparłam
- Czemu tak wcześnie wstałaś? - spytała sie mnie
-A tak jakoś - wzruszyłam ramionami - jak się spadnie z łóżka to przechodzi ci cała ochota na sen
- Oj ty biedactwo - zachichotała
-Ej to nie jest śmieszne  -sprotestowalam
- Dobrze już dobrze - przestała sie śmiać -przygotowałam ci prowiant na drogę
- Dzięki - odparłam - Mogłabysmy coś więcej opowiedzieć o Hogwarcie ? - spytałam - Bo wiem tylko tyle ile moja mama mi powiedziała . Wy wiedzieliście że tak potrafię ? - zadałam kolejne pytanie
- Tak ja przynajmniej wiedziałam że będziesz magiczna więc specjalnie przenieśliście sie do Londynu abyś miała bliżej
- A dlaczego mi nie powiedzieliście - nachmurzyłam sie
- To był wybór twojej mamy
- Może ona nie chciała bym tam szła ? - spytałam
- Nie sądzę tylko nie wiadomo było czy będziesz magiczna
- Ah. A tak właściwie z kąd weźmiemy te wszystkie rzeczy skoro prawie całe wakacje mam tu siedzieć ?
- Tak gdzieś  połowie wakacji pojedziemy  do Londynu razem i wszystko kupimy na ulicy Pokątnej
- Pokątnej ? a tam chyba nie można płacić w złotówkach lub funtach - zmarkotniałam znowu
- Nie martw się masz własne oszczędności w Gringotta a w razie potrzeby zmienimy pieniądze
-Jak ja się cieszę że tam jadę tylko tam nie działają urządzenia elektroniczne Prawda ?
- Musisz się nauczyć żyć bez telefonu
- Ojej może być trudno - westchnęłam
- I pamiętaj że nie możesz tego rozpowiadać na każdym kroku - ostrzegła mnie, możesz powiedzieć tylko najbardziej zaufanym osobą.
- O tym wie tylko Matejko
- Na razie nie mów nikomu innemu
- Dobrze - upiłam łyk herbaty - matko juz prawie 5 -westchnęłam
- Nie martw się mamy tam byc o 7
- A mamy jakies 30 minut drogi więc musimy wyjechać o godzinie 6 15 aby zdążyć
- Spakowałam ci wszystko zrobiłam prowiant i przy okazji dołożyłam kilka innych rzeczy
- jakich ? - spytałam zaciekawiona
-  to juz zobaczysz na miejscu - odparła z tajemniczą miną - i postaraj sie kontrolować magię czyli nie wybuchaj łatwo złością i nie reaguj na zaczepki okej ?
- Okej Mamy jeszcze całą godzinę prawie -przeciągłam się
- A dokładnie gdzie wy jedziecie ?- spytała się mnie
- Do  Rewala - odrzekłam zgodnie z prawda
- Ahh byłam tam kiedyś piękne miejsce . No dobrze wróćmy do rzeczywistości zaczarowałam twoją walizkę że gdy tylko jej dotkniesz ona stanie sie lekka abyś nie musiała tego ciągnąć
- Jej dziękuję  teraz będzie mi o wiele łatwiej ją nieść- wstałam - idę jeszcze na chwilę do pokoju - powiedziałam. Weszłam szybko po schodach i zaczęłam czesać włosy. związałam je w kok położyłam się na łózku i puściłam muzykę. Nawet nie zorientowałam się kiedy minęła ta godzina. Trochę na sztywnych nogach weszłam do samochodu i wzięłam tabletki na chorobę lokomocyjną gdy podjechaliśmy na miejsce Pożegnałam sie z nimi  a po policzkach płynęły mi pojedyncze łezki . Wsiadłam do autokaru . Ruszyliśmy ! Zamieniłam kilka słów z Matejo , po czym przyłożyłam głowę do mojej podusi i zasnęłam. Ruszyłam na spotkanie przygody !

Z widoku Syriusza 
Siedziałem  na podłodze strasznie zły i co chwilę przekręcałem gałkę od radia . Znalazłem najbardziej hałaśliwą piosenkę, ustawiłem na folla i wdrapawszy sie na łóżko zacząłem na nim skakać aby rozładować  swoją złość . Powodem mojej złości były rodzinne wakacje . Jak co kilka lat jeździliśmy po kilku krajach całą rodzinką. Niby powinienem sie cieszyć ale... Nie umiałem zrozumieć dlaczego muszę z nimi jechać. W tym roku jechaliśmy nad Polskie morze na wa tygodnie później na dwa tygodnie do Egiptu i na końcu do Brazyli tez na dwa tygodnie. Byłem ciekaw jak ja wytrzymam półtora miesiąca z moją  "kochaną'' rodzinką nie kłócąc się ani razu. Dobrze że na te wakacje jechała też Andromenda bo bym nie wytrzymał. Szczególnie gdy zaczną mówić o tych wszystkich zasadach dobrego zachowania . Moja piosenka sie skończyła więc ściszyłem radio i zacząłem się pakować . Wrzuciłem chyba z połowę zawartości mojej szafy gdy do mojego pokoju wpadła mama . Popatrzyła tylko na ten bałagan machnęła różdżką i wszystko sie poukładało i zamknęło.
- Masz dwie godziny aby się przygotować - powiedziała zimno i zamknęła za sobą drzwi . Skoczyłem na łóżko i zacząłem pakować resztę moich rzeczy do małej skrytki w tej walizce..

 Mam nadzieję że fajny rozdział :)
Czytasz = Komentujesz :P

sobota, 14 września 2013

Nad morze cz 2

Przylecieliśmy do Polski dokładnie o 13 popołudniu zdążyłam się wyspać.Gdy tylko doszliśmy do domku mojej babci od razu uśmiechnęłam się. Znowu byłam w moim magicznym miejscu. Uwielbiałam domek babci. Był niewielki i stał trochę daleko od miasteczka,po ścianach domku pięły się róże.zwykle były one czerwone ale teraz trochę miedzy nimi było niebieskich i fioletowych.Tak takie kolory róż nie istnieją ale wystarczy dodać do ziemi trochę barwnika, a z racji że moim ulubionym kolorem był niebieski i fioletowy babcia zawsze farbowała te róże. Z przyzwyczajenia zerwałam jedną róże aby włożyć ją do wazoniku w moim pokoju. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam na dzwonek a moja babcia natychmiast otworzyła i wyściskała mnie.Moja mama była tylko chwilkę przywitała się i pożegnała gdyż musiała już wracać. Patrzałam za nią póki nie znikła mi z oczu teraz miałam prawie półtora miesiąca z dala od rodziców. Po przyjedzie z zielonej szkoły miałam zostać jeszcze jeden miesiąc.usiadłam na krześle w pokoju i patrzałam jak babcia chowa moje rzeczy do szafek.gdy rozpakował rzeczy które mają tu zostać wzięła się za walizkę nieśmiało zaprotestowałam ale ona na to machnęła swą różdżką (a ja wytrzeszczyłam oczy bo nie wiedziałam że ona tez jest magiczna)wszystkie rzeczy z walizki i mojej torby znalazły się na podłodze
-Co robisz ? - spytałam zaciekawiona klękając obok niej
-układam ci to tak abyś nie musiała tego nosić w 20 walizkach
-A jak?
- Użyję zaklęcia zmniejszając-zwiększającego więc jeśli coś dasz do walizki zmniejszy się a jak wyciągniesz to odzyska swój normalny rozmiar
-Jej dziękuję -zawołałam rozpromieniona
-Po co miałaś by nosić kilkanaście walizek-Spytała i uśmiechnęła się
-Ja zawsze noszę tyle -zaśmiałam się
- Idź sobie na dwór do koleżanek a ja cię dokładnie spakuję -powiedziała i wręcz wypchnęła mnie z pokoju na górze.Zbiegłam po schodach zeskoczyłam z ostatnich stopni i wybiegłam na dwór.Od Radzionkowa dzieliło mnie 30 minut jazdy rowerem. Wypakowałam mój środek transportu i  wyjechałam z podwórka. Jakie dziwne było to że w zeszłym roku dopiero nauczyłam się jeździć na rowerze a teraz to był mój żywioł. na rowerze wszędzie umiałabym jechać. Uśmiechnęłam się do wspomnień i powoli zbliżałam się do miasteczka..Zajechałam pod dom mojej koleżanki Agaty weszłam na podwórko i zadzwoniłam do drzwi. Dziewczyna zbiegła ze schodów z pędem błyskawicy i od razu zarzuciła mi ręce na szyję
- Jej jak super że już jesteś- zawołała podekscytowana
-Hej co właściwie robisz?
- Tak wyjdę na dwór tylko powiem mamie -odparła i wleciała z powrotem po schodach i zbiegła znowu z prędkością błyskawicy - Mogę wyjść tylko wyciągnę rower . Zamknęła za sobą drzwi i wyciągnęła rower -Gdzie jedziemy ?
-Nie wiem może na PZ* koło Lidla ?- spytałam
- Okej. Dawno tam nie byłam  -jakiś miesiąc już-powiedziała wsiadając na rower-bez ciebie to nie to samo
- E tam nie martw się - Ja nie byłam dłużej -dodałam i zaczęłyśmy się śmiać
- Takk bo ty nie masz dostępu tu siedzieć-westchnęła -fajnie tam w Londynie - spytała
- No trochę nudno bo prawie całe dnie siedzę z moim kochanym rodzeństwem w domu - skrzywiłam się -a oni naprawdę hałasują
- Nie dziwie ci się ale przynajmniej jesteś starsza
- Taaa nad nimi się nie da zapanować -westchnęłam - a jak tam w szkole
- Strasznie nudno- Fajnie że jutro ten wyjazd strasznie się cieszę
-A nawet nie wiesz jak ja się ciesze że jestem już w Polsce - To tam jest masakrą tu mam chociaż spokój
- A ty jak po wakacjach będziesz
- Co będę ?
- no po wakacjach gdzie będziesz chodzić do szkoły ?
- Przez moje rodzeństwo to do wariatkowa - odparłam na co obie ryknęłyśmy śmiechem
- A tak na serio - spytała - bo chyba nie tu ?
- A no nie ja będę chodziła do -urwałam
- Do ?
-do pewnej szkoły ale nie możesz tego nikomu powiedzieć -dokończyłam zeszłam z roweru i usiadłam na huśtawce
- Dobrze obiecuję że nikomu nie powiem - odparła siadając na drugiej huśtawce
- Bo wiesz ja jestem czarodziejką... Tak wiem że to dziwne i ja będę chodzić do Hogwartu -Spojrzałam na nią i trochę zdziwiłam się gdy zobaczyłam że jej oczy były wielkie jak spodki i zachwycone
-Łał umiesz czarować
- Nie mam jeszcze różdżki ale coś tam umiem- odparłam rozhuśtałam sie skoczyłam zawisłam na chwilę w powietrzu po czym delikatnie wylądowałam na ziemi - Fajnie ?
- Ty się Jeszce pytasz ?!  jej tez bym chciała tak umieć -westchnęła
- E tam
- Czyli jeśli ty tam będziesz to ?
- To ?
- to nie będziemy sie widzieć cały rok szkolny ?!
- niestety tak
- Czyli pozostaje fb i skype
- No nie bardzo
- Dlaczego - podniosła na mnie oczy które były teraz przepełnione smutkiem
- Bo am to niestety nie działa
-Ojej to jak będziemy sie komunikować -posmutniała jeszcze bardziej
- - Babcia kupi mi sowę
- Ojej - znowu wytrzeszczyła oczy - Sowe !? Taką prawdziwą
- Tak jak najprawdziwszą taką malutką
- Ale super
- Szkoda tylko że będę tam sama - odparłam
- A mogłabyś coś o tej szkole opowiedzieć ?
- Tak chętnie -odparłam i zaczęłam ciągnąc opowieść a ona słuchała z powagą i błyszczącymi oczami. Siedziałyśmy na dworze do godziny 6:00 po czym zebrałyśmy rzeczy i pojachałysmy z powrotem. Agata odprowadziła mnie kawałek. Gdy dotarłam do domu babci była już prawie 7:00 wobec tego zjadłam kolację umyłam się i poszłam spać przytulając się do mojej ulubionej podusi. Wiedziałam że jutro czeka mnie ciężki dzień..

sobota, 7 września 2013

Nad morze !

Z widoku Mabel
Kolejny dzień
Nie 14 czerwiec

Moja mama jak tylko przeczytała list strasznie sie ucieszyła i postanowiła zrobic mini imprezę z okazjii tego i moich urodzin które były dzień temu. Niestety z racji tego że jadę jutro na zieloną szkołę imprezy nie było. No tak zapomniałam powiedzieć że chociarz mieszkam w Londynie to uczę sie w Polsce. mama postanowiła tak zrobic z racji tego że niezbyt dobrze znam język i teraz właśnie sie pakuje przed wyjazdem do polski.Jest godzina 2 30 w nocy a o 4 lecimy. Tak dobrze napisałam lecimy. Moi rodzice maja własny samolot.A ja kończe upychac żeczy w walizce. Oto moja lista
-14 par majtek
-10 par skarpet
-8 bluzek z krótkim rękawem
-5 bluzek z długim rękawem
-2 koszule
-2 spódniczki
-4 pary krótkich spodni
- 2 pary długich spodni
-1 sukienka
-2 czapki
-2 stroje kompielowe ( w końcu jedziemy nad morze)
-2 pary klapek
kalosze
-2 pary trampek
-2 słodziutkie pidżamy z kotkami
-kilka książek do szkoły(niestety)
-3 ręczniki
-mały kocyk
-przybory toaletowe
-piórnik
-ksiązka do czytania
-teczka z moimi rysunkami
-zeszyt
-mój telefon
-aparat
-moją podusie
-słodycze (dużo) :P
-kilka butelek wody
-ładowarkę
-słuchawki
-600 złotych
No i to wszystko. Troche tego jest w każdym razie muszę zabrać dwie torby bo zostaje jeszcze pół miesiąca w Polsce po tym wyjeździe.Dokładnie o godzinie 4 wylecieliśmy...


Reszta notki później mam nadzieję zę fajna. Przepraszam za błędy