Obudziłam się dokładnie po 7 godzinach drogi.
- Matko nigdy więcej spania w autokarze -powiedziałam a Matejko wybuchnęła cichym śmiechem
- Kiedy postój - przerwałam jej śmiech
- Kilka minut temu pani mówiła że jeszcze 15 minut. Jeden postój już była ale większa część go przespała
- Jej super a kiedy to było ?
- Jakieś 4 godziny temu ?
- To ile ja śpię !?
- A będzie tak z 7 godzin
- Jezu ale mnie kości bolą - jęknęłam
- Nie martw sie jeszcze kilka minut do postoju a bedziesz się mogła ruszać - posłała mi uśmiech
- Dobra jest już trochę lepiej
- Wiesz że jeszcze 5 godzin drogi
- Jej a mi sie już nudzi
- Ze mną może ci się już nie nudzić - odezwał sie głos po mojej lewej stronie
- Tsa dzięki - prychnęłam - nie widzisz mnie pół roku a teraz od razu bierzesz się za podryw - zażartowałam
-Okej..- powiedział a w jego głosie było słychać trochę zawód - jak se chcesz tylko nie zapominaj że siedzę po twojej lewej stronie - puścił do mnie oczko
- Yhm - moje policzki zalał rumieniec
-UuUu Kicia* masz adoratora
- Zamknij sie - warknęłam. Nagle autokar zaczął się zatrzymywać -Uff nareszcie postój- pomyślałam. Wstałam i wygramoliłam się na zewnątrz. Było już godzina 14 po południu . Nareszcie wdychałam swierze powietrze.Poszłam za resztą grupy do toalety. Gdy wreszcie udało mi się tam wyjść i wejść ruszyłam w stronę autokaru. Zatrzymałam sie przy nim gdy usłyszałam rozmowę o ... mnie!
- Hmm i jak tam Romeo z nią - spytał pewien głos
- N o cóż nic nie chce mnie widocznie - odparł ten drugi smutnie. Oddaliłam sie kilka krów od autokaru rozmyślając. Po głosach poznałam że jeden z nich to Marcin a drugi to Bartek.
A ten drugi... Ugh nie dam sie omamić - postanowiłam w myślach. Podeszłam do autokaru i już usiadłam po chwili wszyscy zaczęli się pchać.Matejko usiadła i westchnęła
- Co robimy ?
- Mam kilka fajnych filmów może coś pooglądamy ?
- Chętnie- odparła i zaczęłyśmy paczeć na filmy. Godzinę przed dojazdem juz naprawdę nie miałyśmy co robić. Wbrew sobie zaczęłam rozmawiać z nim a Matejko tylko przyglądała nam sie z uśmieszkiem na ustach. gdy już dojechaliśmy wszyscy wybiegli z autokaru . powietrze było jakby inne. Słonce powoli zaczęło zachodzić. Była juz godzina 19. Wtachałam moją walizkę do pokoju numer 13 i zajęłam najwygodniejsze łóżko. Byłam w pokoju z Matejko i jeszcze dwoma koleżankami. Padłam na łóżko pacząc jak się wszystkie wtaczają do pokoju.
- Za 5 minut mamy być na dole - poinformował nas pewien chłopak po czym wypadł z pokoju aby siać dalej tę wiadomość. Leżałyśmy chwilę na łóżkach po czym zgramoliłyśmy się i poszłyśmy na dół. Pani zabrała nas pierwszy raz nad morze. Stałam tam i patrzałam na zachód słońca Promienie słoneczne delikatnie głaskały fale
- Jejku jak tu pięknie - wyszeptałam
- Prawda ? - odezwał się miękki głos za mną. Staliśmy sami na tym skrawku morza reszta grupy już szła. Mieliśmy czas dla siebie..Położył mi rękę na ramieniu . Odwróciliśmy się bokiem do słońca i powoli zaczęliśmy isć za grupą
- Chciałabyś ? - zaczął ale po chwili zamilkł
- Tak - spytałam a mó głos zadrżał
- No wiesz... - zaczął się plątać i spojrzał na mnie a ja z jego oczu wyczytałam wszystko
- Okej.. - odparłam a jego oczy sie rozpogodziły - Tylko..- nie dokończyłam zdani gdy dostałam całuska prosto w usta. Mój nastrój zmienił się z przecie babcia mówiła mi że nie mam tak zmieniać nastroju. Wraz z nastrojem zmianie uległy moje włosy. Tak zapomniałam dodać że jestem metamorfologiem czy jak sie to tam nazywało, w związku z tym moje włosy stały się koloru jasno rudego i się pokręciły Tak to nie mogło przejść nie zauważone. Przytuliliśmy sie do siebie i zaczęliśmy trochę nadbiegać za grupą. Spojrzałam sie do tylu i zobaczyłam czarnowłosego chłopaka który patrzył sie na moje włosy z głupią mina. Z jego szarych czu biło zdziwienie. Mrugnęłam do niego i odwróciłam się aby dalej sie cieszyć tym pięknym wieczorem. Miałam przeczucie że jeszcze sie spotkamy
Z widoku Syriusza
Po staszczeniu walizki ze szczytu schodów i wniesieniu jej do samochodu byłem zmęczony usadowiłem sie w samochodzie obok Andromendy która mrugnęła do mnie łobuzersko. Przez całą podróż nikt sie nie odzywał. Strasznie mi sie nudziło. Po kilku godzinach jechania autem przesialiśmy sie do samolotu. Przynajmniej tam było wygodnie. Gdy dotarliśmy miałem juz wszystkiego dość. Wpadłem do pokoju który dzieliłem (niestety) z moim młodszym bratem. Rzuciłem się na łóżko z zamiarem pójścia spać ale moje plany pokrzyżowała moja starsza kuzynka Bellatrix
- Zjeżdżaj na dół idziemy gdzieś - powiedziała a ja na to pokazałem jej język, i zwlekłem się z łóżka
Zeszłem na dół po schodach i ustawiłem sie przed hotelem.Poszliśmy na plażę i każdy w zasadzie miał 30 minut wolnego. Usiadłem na piasku i rysowałem wzory. Obok mnie przeszła grupa. Przy ostatniej dziewczynie podniosłem głowę. ładna była ale już chyba zajęta a z resztą.. Patrzałem jak trzymają się za ręce. Wiedziałem że nie powinienem patrzeć ale czułem od niej jakąś magię . Czyżby była magiczna ?. przyjrzałem sie jej jeszcze chwilę. Już miałem spuścić z powrotem głowę gdy on ją pocałował. Wyczułem zmianę i nagle jej włosy zmieniły kolor. Z ciemnego brązu stały się jasno rude i kręcone . Otwarłem szerzej oczy. Takie coś świadczyło że mogła być magiczna.Zaczęli iść. Gdy dziewczyna odwróciła głowę i uśmiechnęła się do mnie i mrugnęła.Odwróciła głowę a ja z chęcią bym jej zadał parę pytań. Miałem nadzieję ze się jeszcze spotkamy.. Nagle usłyszałem wołanie mojej mamy. Podbiegłem i razem ruszyliśmy w stronę hotelu. Przed wejściem dokładnie się otrzepałem z piasku. Przebrałem się i o godzinie za 15 20 zeszłem z bratem na kolacje. Gdy weszłem do jadalni zobaczyłem ja. Siedziała razem z grupą i usmiechnęła się ciepło. Siadłem przy stole i nałożyłem sobie jedzenie. Jadłem owoli dostojnie jak to wymagano w naszym domu. zjadłem i usiadłem wygodnie . tak aby tego nikt nie zauważył wskazałem Andromendzie dziewczynę. Kiwnęła delikatnie głową i uśmiechnęła się. Dziewczyna odwróciła się i obdarzyła nas kolejnym pogodnym uśmiechem. Przy jej stole dziewczyny zaczęły cichutko chichotać . Usłyszałem jak jedna nazwała ja Mabel. Przynajmniej wiedziałem jak sie nazywa.
- Syriusz - warknęła Walburga- gdzie się patrzysz
- Nigdzie odparłem przekornie
- Idziemy - zakomenderowała
- Nie skończyłem jeść - sprotestowałem
- Ja z nim zostanę - zaoferowała Andromenda a ja odetchnąłem z ulgą
- Dobrze macie maks 30 minut - odparła i wygramolili się z jadalni
- Uff dzięki
- Nie ma za co ale powiedz o co chodzi z tą dziewczyną
- Zdaje mi się że jest magiczna - odparłem i w momencie kiedy się odwróciła gestem dłoni przywołałem ją do siebie.
Z widoku Mabel
Po przyjściu z plazy zaraz udaliśmy się na stołówkę usiadłam obok Matejko i Bejbi. Właśnie zaczynałam jesć gdy zobaczyłam go . Przyszedł z całą rodzina i miał mine cierpiętnika. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam sie odwzajemnił uśmiech
- UuUUuU powiedziała Matejko . Bartus ma przeciwnika za chwilę zacznie byc zazdrosny
- Przymknij si e znam go z plaży
- To tym bardziej - odparła a ja miała ochotę jej przywalić
Zajęłam sie jedzeniem ale po kilku minutach znów się odwróciłam. Tym razem tez usłyszałam kilka komentarzy
- Mabel on będzie zazdrosny nie romansuj - tym razem odezwała sie Bejbi
Po jakimś czasie zobaczyłam że jego rodzina wstaje a ona zostaje wraz z jakąś dziewczyna w jadalni . Kiwnął na mnie reka a ja wstałam
- Gdzie idziesz - spytała sie Matejko
- Do niego - odparłam
- A po co ? - nie twój interes
- UuU Kotek sie zakochał - tym razem do rozmowy włączyła się Dziązolek
- Przymknij sie-
-Okej okej - zachichotały
Przeszłam dzielący nas kawałeki usiadłam naprzeciw niego
- Hejka jestem Mabel wa wy ? - rozpoczęłam konwersacje
- J jestem Syriusz a to moja kuzynka Andromenda
- jej fajne imiona ja mam takie że pół świata nie wie że w ogóle takie istnieje - uśmiechnęłam się
- E tam -odparła Andromenda moje jest gorsze
- A ja się nazywam psia gwiazda - wtrącił Syri
- A co chciałeś się zapytać ? - spytałam
- Jesteś magiczna - wypalił tak prosto z mostu ?
- Daj mi sekundkę- odwróciłam się i pokazałam dziewczynom na migi że utnę im głowę jeśli nie skończą chichotać
- Wow nie ucinaj im głowy - odezwał się Syri
- E tam a co do pytania to tak - dwa dni temu dostałam list z Hogwartu - jak mniemam ty też
- Tak w tym roku zaczynam - uśmiechnął się - fajnie będzie i mam tylko nadzieję że nie trafię do Slytherinu
- Ja też ale tylko tam chyba sie nadaje potrafię być wredna do bólu
- Ja bym chciał trafić do Gryffindoru-odpowiedział a jego oczy zalśniły
- Ojej sorki ja juz sie muszę zbirać -chichoty przy moim stole nie cichły - ja jestem w pokoju nr 13 a teraz mam czas wolny chcesz możesz wpaść
- Dobra jak chcesz ja jestem w 27 na samej górze tylko u mnie jest brat - wykrzywił sie
- U mnie jest 4 dziewczyn ale dwójka z nich idzie do innych i w pokoju zostaje tylko ta która wie
- Wie o tym że tak umiesz ?
- Yhm muszę lecieć pa - odparłam i wyszłam z jadalni zaczęłam wchodzić po schodach gdzie na szczycie czekał juz Bartek
- - Tak co się stalo
- Ty wiesz co - odparł zza zaciśniętych zębów
- Jezu nie jestem na twoją wyłączność - warknęłam wyminęłam go i poszłam do pokoju
-Hej jak tam flirt - spytała mnie Matejko
- To nie był flirt - sprotestowałam Bejbi i dziązol już poszły
- tak mamy pokój na 2 i pół godziny dla siebie -mruknęła rozkładając sie na łóżku
- Za chwilkę psia gwiazdka przyjdzie - poinformowałam ja zupełnie niby od niechcenia
- Kto ?
- Syriusz
- To ten z którym flirtowałaś ? Wiesz że bartek ma focha
- Tak wiem - odparłam ale musi zrozumieć że nie jestem na jego wyłączność
W tym momencie drzwi sie otworzyły i wszedł Syriusz
- Hej rzucił
- Siemson siupaj ale zamknij drzwi najlepiej na klucz bo jakby on wparzył
- Spotkałem go i nie wyglądał na zadowolonego z życia
- E tam nie przejmuj sie
- Hej - odezwała sie niepewnie Matejko
- Cześć jestem Syriusz a ty ?
- Ja jestem Agata a mówią na mnie Matejko
- Fajnie - uśmiechnął sie a ty jakie masz przezwisko - spytał sie mnie
- Ja?? Na mnie mówią Kotek od nazwiska
- Masz na nazwisko Kotek ? - spytał retorycznie
- Niee -uśmiechnęłam się - Mabel Cat
- Jej ale fajnie -uśmiechnął sie - moje nazwisko to Black
- Balck ? - spytałam czytałam trochę o kronikach czarodziejów i nazwisko Black ..
- Jesteśmy jednym z najstarszych rodów czarodziei czystej krwi lecz rzecz jasna dla mnie sie to nie liczy . Pff ja mam to kajś ale moja rodzina nie - wykrzywił sie
Reszte wieczoru spędziliśmy na pogawędce o Hogwarcie i innych bzdetach. Było Fajnie
Przepraszam za dniowe opóźnienie. Nie wiem czy nowy rozdział pojawi się za tydzień bo mam nauke nawaloną i problemy w domu i pocięłam sobię rękę więc trudno mi pisać. Mam nadzieję że fajny rozdział . Przepraszam za literówki itp. :)
Czytasz= Komentujesz
Zmień język (:
sobota, 28 września 2013
piątek, 20 września 2013
Nad może cz3
Kolejnego dnia obudziłam się wcześnie rano. A dokładnie już o 4. Wyjechać mieliśmy dopiero o godzinie 7 więc jak narazie nie miałam zamiaru wstawać. Przeciągnęłam się z lubością i spadłam z łóżka. tak skoro już podłoga mnie rozbudziła postanowiłam się ubrać i zejść do kuchni napić się herbaty. Wybrałam ciuchy z szafy i cichutko zeszłam po schodach. Mimo wczesnej pory w kuchni siedziała już moja babcia
-Herbaty? -spytała się mnie
- Z miłą chęcią-odparłam
- Czemu tak wcześnie wstałaś? - spytała sie mnie
-A tak jakoś - wzruszyłam ramionami - jak się spadnie z łóżka to przechodzi ci cała ochota na sen
- Oj ty biedactwo - zachichotała
-Ej to nie jest śmieszne -sprotestowalam
- Dobrze już dobrze - przestała sie śmiać -przygotowałam ci prowiant na drogę
- Dzięki - odparłam - Mogłabysmy coś więcej opowiedzieć o Hogwarcie ? - spytałam - Bo wiem tylko tyle ile moja mama mi powiedziała . Wy wiedzieliście że tak potrafię ? - zadałam kolejne pytanie
- Tak ja przynajmniej wiedziałam że będziesz magiczna więc specjalnie przenieśliście sie do Londynu abyś miała bliżej
- A dlaczego mi nie powiedzieliście - nachmurzyłam sie
- To był wybór twojej mamy
- Może ona nie chciała bym tam szła ? - spytałam
- Nie sądzę tylko nie wiadomo było czy będziesz magiczna
- Ah. A tak właściwie z kąd weźmiemy te wszystkie rzeczy skoro prawie całe wakacje mam tu siedzieć ?
- Tak gdzieś połowie wakacji pojedziemy do Londynu razem i wszystko kupimy na ulicy Pokątnej
- Pokątnej ? a tam chyba nie można płacić w złotówkach lub funtach - zmarkotniałam znowu
- Nie martw się masz własne oszczędności w Gringotta a w razie potrzeby zmienimy pieniądze
-Jak ja się cieszę że tam jadę tylko tam nie działają urządzenia elektroniczne Prawda ?
- Musisz się nauczyć żyć bez telefonu
- Ojej może być trudno - westchnęłam
- I pamiętaj że nie możesz tego rozpowiadać na każdym kroku - ostrzegła mnie, możesz powiedzieć tylko najbardziej zaufanym osobą.
- O tym wie tylko Matejko
- Na razie nie mów nikomu innemu
- Dobrze - upiłam łyk herbaty - matko juz prawie 5 -westchnęłam
- Nie martw się mamy tam byc o 7
- A mamy jakies 30 minut drogi więc musimy wyjechać o godzinie 6 15 aby zdążyć
- Spakowałam ci wszystko zrobiłam prowiant i przy okazji dołożyłam kilka innych rzeczy
- jakich ? - spytałam zaciekawiona
- to juz zobaczysz na miejscu - odparła z tajemniczą miną - i postaraj sie kontrolować magię czyli nie wybuchaj łatwo złością i nie reaguj na zaczepki okej ?
- Okej Mamy jeszcze całą godzinę prawie -przeciągłam się
- A dokładnie gdzie wy jedziecie ?- spytała się mnie
- Do Rewala - odrzekłam zgodnie z prawda
- Ahh byłam tam kiedyś piękne miejsce . No dobrze wróćmy do rzeczywistości zaczarowałam twoją walizkę że gdy tylko jej dotkniesz ona stanie sie lekka abyś nie musiała tego ciągnąć
- Jej dziękuję teraz będzie mi o wiele łatwiej ją nieść- wstałam - idę jeszcze na chwilę do pokoju - powiedziałam. Weszłam szybko po schodach i zaczęłam czesać włosy. związałam je w kok położyłam się na łózku i puściłam muzykę. Nawet nie zorientowałam się kiedy minęła ta godzina. Trochę na sztywnych nogach weszłam do samochodu i wzięłam tabletki na chorobę lokomocyjną gdy podjechaliśmy na miejsce Pożegnałam sie z nimi a po policzkach płynęły mi pojedyncze łezki . Wsiadłam do autokaru . Ruszyliśmy ! Zamieniłam kilka słów z Matejo , po czym przyłożyłam głowę do mojej podusi i zasnęłam. Ruszyłam na spotkanie przygody !
Z widoku Syriusza
Siedziałem na podłodze strasznie zły i co chwilę przekręcałem gałkę od radia . Znalazłem najbardziej hałaśliwą piosenkę, ustawiłem na folla i wdrapawszy sie na łóżko zacząłem na nim skakać aby rozładować swoją złość . Powodem mojej złości były rodzinne wakacje . Jak co kilka lat jeździliśmy po kilku krajach całą rodzinką. Niby powinienem sie cieszyć ale... Nie umiałem zrozumieć dlaczego muszę z nimi jechać. W tym roku jechaliśmy nad Polskie morze na wa tygodnie później na dwa tygodnie do Egiptu i na końcu do Brazyli tez na dwa tygodnie. Byłem ciekaw jak ja wytrzymam półtora miesiąca z moją "kochaną'' rodzinką nie kłócąc się ani razu. Dobrze że na te wakacje jechała też Andromenda bo bym nie wytrzymał. Szczególnie gdy zaczną mówić o tych wszystkich zasadach dobrego zachowania . Moja piosenka sie skończyła więc ściszyłem radio i zacząłem się pakować . Wrzuciłem chyba z połowę zawartości mojej szafy gdy do mojego pokoju wpadła mama . Popatrzyła tylko na ten bałagan machnęła różdżką i wszystko sie poukładało i zamknęło.
- Masz dwie godziny aby się przygotować - powiedziała zimno i zamknęła za sobą drzwi . Skoczyłem na łóżko i zacząłem pakować resztę moich rzeczy do małej skrytki w tej walizce..
Mam nadzieję że fajny rozdział :)
Czytasz = Komentujesz :P
-Herbaty? -spytała się mnie
- Z miłą chęcią-odparłam
- Czemu tak wcześnie wstałaś? - spytała sie mnie
-A tak jakoś - wzruszyłam ramionami - jak się spadnie z łóżka to przechodzi ci cała ochota na sen
- Oj ty biedactwo - zachichotała
-Ej to nie jest śmieszne -sprotestowalam
- Dobrze już dobrze - przestała sie śmiać -przygotowałam ci prowiant na drogę
- Dzięki - odparłam - Mogłabysmy coś więcej opowiedzieć o Hogwarcie ? - spytałam - Bo wiem tylko tyle ile moja mama mi powiedziała . Wy wiedzieliście że tak potrafię ? - zadałam kolejne pytanie
- Tak ja przynajmniej wiedziałam że będziesz magiczna więc specjalnie przenieśliście sie do Londynu abyś miała bliżej
- A dlaczego mi nie powiedzieliście - nachmurzyłam sie
- To był wybór twojej mamy
- Może ona nie chciała bym tam szła ? - spytałam
- Nie sądzę tylko nie wiadomo było czy będziesz magiczna
- Ah. A tak właściwie z kąd weźmiemy te wszystkie rzeczy skoro prawie całe wakacje mam tu siedzieć ?
- Tak gdzieś połowie wakacji pojedziemy do Londynu razem i wszystko kupimy na ulicy Pokątnej
- Pokątnej ? a tam chyba nie można płacić w złotówkach lub funtach - zmarkotniałam znowu
- Nie martw się masz własne oszczędności w Gringotta a w razie potrzeby zmienimy pieniądze
-Jak ja się cieszę że tam jadę tylko tam nie działają urządzenia elektroniczne Prawda ?
- Musisz się nauczyć żyć bez telefonu
- Ojej może być trudno - westchnęłam
- I pamiętaj że nie możesz tego rozpowiadać na każdym kroku - ostrzegła mnie, możesz powiedzieć tylko najbardziej zaufanym osobą.
- O tym wie tylko Matejko
- Na razie nie mów nikomu innemu
- Dobrze - upiłam łyk herbaty - matko juz prawie 5 -westchnęłam
- Nie martw się mamy tam byc o 7
- A mamy jakies 30 minut drogi więc musimy wyjechać o godzinie 6 15 aby zdążyć
- Spakowałam ci wszystko zrobiłam prowiant i przy okazji dołożyłam kilka innych rzeczy
- jakich ? - spytałam zaciekawiona
- to juz zobaczysz na miejscu - odparła z tajemniczą miną - i postaraj sie kontrolować magię czyli nie wybuchaj łatwo złością i nie reaguj na zaczepki okej ?
- Okej Mamy jeszcze całą godzinę prawie -przeciągłam się
- A dokładnie gdzie wy jedziecie ?- spytała się mnie
- Do Rewala - odrzekłam zgodnie z prawda
- Ahh byłam tam kiedyś piękne miejsce . No dobrze wróćmy do rzeczywistości zaczarowałam twoją walizkę że gdy tylko jej dotkniesz ona stanie sie lekka abyś nie musiała tego ciągnąć
- Jej dziękuję teraz będzie mi o wiele łatwiej ją nieść- wstałam - idę jeszcze na chwilę do pokoju - powiedziałam. Weszłam szybko po schodach i zaczęłam czesać włosy. związałam je w kok położyłam się na łózku i puściłam muzykę. Nawet nie zorientowałam się kiedy minęła ta godzina. Trochę na sztywnych nogach weszłam do samochodu i wzięłam tabletki na chorobę lokomocyjną gdy podjechaliśmy na miejsce Pożegnałam sie z nimi a po policzkach płynęły mi pojedyncze łezki . Wsiadłam do autokaru . Ruszyliśmy ! Zamieniłam kilka słów z Matejo , po czym przyłożyłam głowę do mojej podusi i zasnęłam. Ruszyłam na spotkanie przygody !
Z widoku Syriusza
Siedziałem na podłodze strasznie zły i co chwilę przekręcałem gałkę od radia . Znalazłem najbardziej hałaśliwą piosenkę, ustawiłem na folla i wdrapawszy sie na łóżko zacząłem na nim skakać aby rozładować swoją złość . Powodem mojej złości były rodzinne wakacje . Jak co kilka lat jeździliśmy po kilku krajach całą rodzinką. Niby powinienem sie cieszyć ale... Nie umiałem zrozumieć dlaczego muszę z nimi jechać. W tym roku jechaliśmy nad Polskie morze na wa tygodnie później na dwa tygodnie do Egiptu i na końcu do Brazyli tez na dwa tygodnie. Byłem ciekaw jak ja wytrzymam półtora miesiąca z moją "kochaną'' rodzinką nie kłócąc się ani razu. Dobrze że na te wakacje jechała też Andromenda bo bym nie wytrzymał. Szczególnie gdy zaczną mówić o tych wszystkich zasadach dobrego zachowania . Moja piosenka sie skończyła więc ściszyłem radio i zacząłem się pakować . Wrzuciłem chyba z połowę zawartości mojej szafy gdy do mojego pokoju wpadła mama . Popatrzyła tylko na ten bałagan machnęła różdżką i wszystko sie poukładało i zamknęło.
- Masz dwie godziny aby się przygotować - powiedziała zimno i zamknęła za sobą drzwi . Skoczyłem na łóżko i zacząłem pakować resztę moich rzeczy do małej skrytki w tej walizce..
Mam nadzieję że fajny rozdział :)
Czytasz = Komentujesz :P
sobota, 14 września 2013
Nad morze cz 2
Przylecieliśmy do Polski dokładnie o 13 popołudniu zdążyłam się wyspać.Gdy tylko doszliśmy do domku mojej babci od razu uśmiechnęłam się. Znowu byłam w moim magicznym miejscu. Uwielbiałam domek babci. Był niewielki i stał trochę daleko od miasteczka,po ścianach domku pięły się róże.zwykle były one czerwone ale teraz trochę miedzy nimi było niebieskich i fioletowych.Tak takie kolory róż nie istnieją ale wystarczy dodać do ziemi trochę barwnika, a z racji że moim ulubionym kolorem był niebieski i fioletowy babcia zawsze farbowała te róże. Z przyzwyczajenia zerwałam jedną róże aby włożyć ją do wazoniku w moim pokoju. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam na dzwonek a moja babcia natychmiast otworzyła i wyściskała mnie.Moja mama była tylko chwilkę przywitała się i pożegnała gdyż musiała już wracać. Patrzałam za nią póki nie znikła mi z oczu teraz miałam prawie półtora miesiąca z dala od rodziców. Po przyjedzie z zielonej szkoły miałam zostać jeszcze jeden miesiąc.usiadłam na krześle w pokoju i patrzałam jak babcia chowa moje rzeczy do szafek.gdy rozpakował rzeczy które mają tu zostać wzięła się za walizkę nieśmiało zaprotestowałam ale ona na to machnęła swą różdżką (a ja wytrzeszczyłam oczy bo nie wiedziałam że ona tez jest magiczna)wszystkie rzeczy z walizki i mojej torby znalazły się na podłodze
-Co robisz ? - spytałam zaciekawiona klękając obok niej
-układam ci to tak abyś nie musiała tego nosić w 20 walizkach
-A jak?
- Użyję zaklęcia zmniejszając-zwiększającego więc jeśli coś dasz do walizki zmniejszy się a jak wyciągniesz to odzyska swój normalny rozmiar
-Jej dziękuję -zawołałam rozpromieniona
-Po co miałaś by nosić kilkanaście walizek-Spytała i uśmiechnęła się
-Ja zawsze noszę tyle -zaśmiałam się
- Idź sobie na dwór do koleżanek a ja cię dokładnie spakuję -powiedziała i wręcz wypchnęła mnie z pokoju na górze.Zbiegłam po schodach zeskoczyłam z ostatnich stopni i wybiegłam na dwór.Od Radzionkowa dzieliło mnie 30 minut jazdy rowerem. Wypakowałam mój środek transportu i wyjechałam z podwórka. Jakie dziwne było to że w zeszłym roku dopiero nauczyłam się jeździć na rowerze a teraz to był mój żywioł. na rowerze wszędzie umiałabym jechać. Uśmiechnęłam się do wspomnień i powoli zbliżałam się do miasteczka..Zajechałam pod dom mojej koleżanki Agaty weszłam na podwórko i zadzwoniłam do drzwi. Dziewczyna zbiegła ze schodów z pędem błyskawicy i od razu zarzuciła mi ręce na szyję
- Jej jak super że już jesteś- zawołała podekscytowana
-Hej co właściwie robisz?
- Tak wyjdę na dwór tylko powiem mamie -odparła i wleciała z powrotem po schodach i zbiegła znowu z prędkością błyskawicy - Mogę wyjść tylko wyciągnę rower . Zamknęła za sobą drzwi i wyciągnęła rower -Gdzie jedziemy ?
-Nie wiem może na PZ* koło Lidla ?- spytałam
- Okej. Dawno tam nie byłam -jakiś miesiąc już-powiedziała wsiadając na rower-bez ciebie to nie to samo
- E tam nie martw się - Ja nie byłam dłużej -dodałam i zaczęłyśmy się śmiać
- Takk bo ty nie masz dostępu tu siedzieć-westchnęła -fajnie tam w Londynie - spytała
- No trochę nudno bo prawie całe dnie siedzę z moim kochanym rodzeństwem w domu - skrzywiłam się -a oni naprawdę hałasują
- Nie dziwie ci się ale przynajmniej jesteś starsza
- Taaa nad nimi się nie da zapanować -westchnęłam - a jak tam w szkole
- Strasznie nudno- Fajnie że jutro ten wyjazd strasznie się cieszę
-A nawet nie wiesz jak ja się ciesze że jestem już w Polsce - To tam jest masakrą tu mam chociaż spokój
- A ty jak po wakacjach będziesz
- Co będę ?
- no po wakacjach gdzie będziesz chodzić do szkoły ?
- Przez moje rodzeństwo to do wariatkowa - odparłam na co obie ryknęłyśmy śmiechem
- A tak na serio - spytała - bo chyba nie tu ?
- A no nie ja będę chodziła do -urwałam
- Do ?
-do pewnej szkoły ale nie możesz tego nikomu powiedzieć -dokończyłam zeszłam z roweru i usiadłam na huśtawce
- Dobrze obiecuję że nikomu nie powiem - odparła siadając na drugiej huśtawce
- Bo wiesz ja jestem czarodziejką... Tak wiem że to dziwne i ja będę chodzić do Hogwartu -Spojrzałam na nią i trochę zdziwiłam się gdy zobaczyłam że jej oczy były wielkie jak spodki i zachwycone
-Łał umiesz czarować
- Nie mam jeszcze różdżki ale coś tam umiem- odparłam rozhuśtałam sie skoczyłam zawisłam na chwilę w powietrzu po czym delikatnie wylądowałam na ziemi - Fajnie ?
- Ty się Jeszce pytasz ?! jej tez bym chciała tak umieć -westchnęła
- E tam
- Czyli jeśli ty tam będziesz to ?
- To ?
- to nie będziemy sie widzieć cały rok szkolny ?!
- niestety tak
- Czyli pozostaje fb i skype
- No nie bardzo
- Dlaczego - podniosła na mnie oczy które były teraz przepełnione smutkiem
- Bo am to niestety nie działa
-Ojej to jak będziemy sie komunikować -posmutniała jeszcze bardziej
- - Babcia kupi mi sowę
- Ojej - znowu wytrzeszczyła oczy - Sowe !? Taką prawdziwą
- Tak jak najprawdziwszą taką malutką
- Ale super
- Szkoda tylko że będę tam sama - odparłam
- A mogłabyś coś o tej szkole opowiedzieć ?
- Tak chętnie -odparłam i zaczęłam ciągnąc opowieść a ona słuchała z powagą i błyszczącymi oczami. Siedziałyśmy na dworze do godziny 6:00 po czym zebrałyśmy rzeczy i pojachałysmy z powrotem. Agata odprowadziła mnie kawałek. Gdy dotarłam do domu babci była już prawie 7:00 wobec tego zjadłam kolację umyłam się i poszłam spać przytulając się do mojej ulubionej podusi. Wiedziałam że jutro czeka mnie ciężki dzień..
-Co robisz ? - spytałam zaciekawiona klękając obok niej
-układam ci to tak abyś nie musiała tego nosić w 20 walizkach
-A jak?
- Użyję zaklęcia zmniejszając-zwiększającego więc jeśli coś dasz do walizki zmniejszy się a jak wyciągniesz to odzyska swój normalny rozmiar
-Jej dziękuję -zawołałam rozpromieniona
-Po co miałaś by nosić kilkanaście walizek-Spytała i uśmiechnęła się
-Ja zawsze noszę tyle -zaśmiałam się
- Idź sobie na dwór do koleżanek a ja cię dokładnie spakuję -powiedziała i wręcz wypchnęła mnie z pokoju na górze.Zbiegłam po schodach zeskoczyłam z ostatnich stopni i wybiegłam na dwór.Od Radzionkowa dzieliło mnie 30 minut jazdy rowerem. Wypakowałam mój środek transportu i wyjechałam z podwórka. Jakie dziwne było to że w zeszłym roku dopiero nauczyłam się jeździć na rowerze a teraz to był mój żywioł. na rowerze wszędzie umiałabym jechać. Uśmiechnęłam się do wspomnień i powoli zbliżałam się do miasteczka..Zajechałam pod dom mojej koleżanki Agaty weszłam na podwórko i zadzwoniłam do drzwi. Dziewczyna zbiegła ze schodów z pędem błyskawicy i od razu zarzuciła mi ręce na szyję
- Jej jak super że już jesteś- zawołała podekscytowana
-Hej co właściwie robisz?
- Tak wyjdę na dwór tylko powiem mamie -odparła i wleciała z powrotem po schodach i zbiegła znowu z prędkością błyskawicy - Mogę wyjść tylko wyciągnę rower . Zamknęła za sobą drzwi i wyciągnęła rower -Gdzie jedziemy ?
-Nie wiem może na PZ* koło Lidla ?- spytałam
- Okej. Dawno tam nie byłam -jakiś miesiąc już-powiedziała wsiadając na rower-bez ciebie to nie to samo
- E tam nie martw się - Ja nie byłam dłużej -dodałam i zaczęłyśmy się śmiać
- Takk bo ty nie masz dostępu tu siedzieć-westchnęła -fajnie tam w Londynie - spytała
- No trochę nudno bo prawie całe dnie siedzę z moim kochanym rodzeństwem w domu - skrzywiłam się -a oni naprawdę hałasują
- Nie dziwie ci się ale przynajmniej jesteś starsza
- Taaa nad nimi się nie da zapanować -westchnęłam - a jak tam w szkole
- Strasznie nudno- Fajnie że jutro ten wyjazd strasznie się cieszę
-A nawet nie wiesz jak ja się ciesze że jestem już w Polsce - To tam jest masakrą tu mam chociaż spokój
- A ty jak po wakacjach będziesz
- Co będę ?
- no po wakacjach gdzie będziesz chodzić do szkoły ?
- Przez moje rodzeństwo to do wariatkowa - odparłam na co obie ryknęłyśmy śmiechem
- A tak na serio - spytała - bo chyba nie tu ?
- A no nie ja będę chodziła do -urwałam
- Do ?
-do pewnej szkoły ale nie możesz tego nikomu powiedzieć -dokończyłam zeszłam z roweru i usiadłam na huśtawce
- Dobrze obiecuję że nikomu nie powiem - odparła siadając na drugiej huśtawce
- Bo wiesz ja jestem czarodziejką... Tak wiem że to dziwne i ja będę chodzić do Hogwartu -Spojrzałam na nią i trochę zdziwiłam się gdy zobaczyłam że jej oczy były wielkie jak spodki i zachwycone
-Łał umiesz czarować
- Nie mam jeszcze różdżki ale coś tam umiem- odparłam rozhuśtałam sie skoczyłam zawisłam na chwilę w powietrzu po czym delikatnie wylądowałam na ziemi - Fajnie ?
- Ty się Jeszce pytasz ?! jej tez bym chciała tak umieć -westchnęła
- E tam
- Czyli jeśli ty tam będziesz to ?
- To ?
- to nie będziemy sie widzieć cały rok szkolny ?!
- niestety tak
- Czyli pozostaje fb i skype
- No nie bardzo
- Dlaczego - podniosła na mnie oczy które były teraz przepełnione smutkiem
- Bo am to niestety nie działa
-Ojej to jak będziemy sie komunikować -posmutniała jeszcze bardziej
- - Babcia kupi mi sowę
- Ojej - znowu wytrzeszczyła oczy - Sowe !? Taką prawdziwą
- Tak jak najprawdziwszą taką malutką
- Ale super
- Szkoda tylko że będę tam sama - odparłam
- A mogłabyś coś o tej szkole opowiedzieć ?
- Tak chętnie -odparłam i zaczęłam ciągnąc opowieść a ona słuchała z powagą i błyszczącymi oczami. Siedziałyśmy na dworze do godziny 6:00 po czym zebrałyśmy rzeczy i pojachałysmy z powrotem. Agata odprowadziła mnie kawałek. Gdy dotarłam do domu babci była już prawie 7:00 wobec tego zjadłam kolację umyłam się i poszłam spać przytulając się do mojej ulubionej podusi. Wiedziałam że jutro czeka mnie ciężki dzień..
sobota, 7 września 2013
Nad morze !
Z widoku Mabel
Kolejny dzień
Nie 14 czerwiec
Moja mama jak tylko przeczytała list strasznie sie ucieszyła i postanowiła zrobic mini imprezę z okazjii tego i moich urodzin które były dzień temu. Niestety z racji tego że jadę jutro na zieloną szkołę imprezy nie było. No tak zapomniałam powiedzieć że chociarz mieszkam w Londynie to uczę sie w Polsce. mama postanowiła tak zrobic z racji tego że niezbyt dobrze znam język i teraz właśnie sie pakuje przed wyjazdem do polski.Jest godzina 2 30 w nocy a o 4 lecimy. Tak dobrze napisałam lecimy. Moi rodzice maja własny samolot.A ja kończe upychac żeczy w walizce. Oto moja lista
-14 par majtek
-10 par skarpet
-8 bluzek z krótkim rękawem
-5 bluzek z długim rękawem
-2 koszule
-2 spódniczki
-4 pary krótkich spodni
- 2 pary długich spodni
-1 sukienka
-2 czapki
-2 stroje kompielowe ( w końcu jedziemy nad morze)
-2 pary klapek
kalosze
-2 pary trampek
-2 słodziutkie pidżamy z kotkami
-kilka książek do szkoły(niestety)
-3 ręczniki
-mały kocyk
-przybory toaletowe
-piórnik
-ksiązka do czytania
-teczka z moimi rysunkami
-zeszyt
-mój telefon
-aparat
-moją podusie
-słodycze (dużo) :P
-kilka butelek wody
-ładowarkę
-słuchawki
-600 złotych
No i to wszystko. Troche tego jest w każdym razie muszę zabrać dwie torby bo zostaje jeszcze pół miesiąca w Polsce po tym wyjeździe.Dokładnie o godzinie 4 wylecieliśmy...
Reszta notki później mam nadzieję zę fajna. Przepraszam za błędy
Kolejny dzień
Nie 14 czerwiec
Moja mama jak tylko przeczytała list strasznie sie ucieszyła i postanowiła zrobic mini imprezę z okazjii tego i moich urodzin które były dzień temu. Niestety z racji tego że jadę jutro na zieloną szkołę imprezy nie było. No tak zapomniałam powiedzieć że chociarz mieszkam w Londynie to uczę sie w Polsce. mama postanowiła tak zrobic z racji tego że niezbyt dobrze znam język i teraz właśnie sie pakuje przed wyjazdem do polski.Jest godzina 2 30 w nocy a o 4 lecimy. Tak dobrze napisałam lecimy. Moi rodzice maja własny samolot.A ja kończe upychac żeczy w walizce. Oto moja lista
-14 par majtek
-10 par skarpet
-8 bluzek z krótkim rękawem
-5 bluzek z długim rękawem
-2 koszule
-2 spódniczki
-4 pary krótkich spodni
- 2 pary długich spodni
-1 sukienka
-2 czapki
-2 stroje kompielowe ( w końcu jedziemy nad morze)
-2 pary klapek
kalosze
-2 pary trampek
-2 słodziutkie pidżamy z kotkami
-kilka książek do szkoły(niestety)
-3 ręczniki
-mały kocyk
-przybory toaletowe
-piórnik
-ksiązka do czytania
-teczka z moimi rysunkami
-zeszyt
-mój telefon
-aparat
-moją podusie
-słodycze (dużo) :P
-kilka butelek wody
-ładowarkę
-słuchawki
-600 złotych
No i to wszystko. Troche tego jest w każdym razie muszę zabrać dwie torby bo zostaje jeszcze pół miesiąca w Polsce po tym wyjeździe.Dokładnie o godzinie 4 wylecieliśmy...
Reszta notki później mam nadzieję zę fajna. Przepraszam za błędy
Subskrybuj:
Posty (Atom)