Zmień język (:

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 3



10.05.14

Pamiętnik
Sobota. Nareszcie. Przez cały tydzień nie umiałam się zabrać za pisanie tego pamiętnika. Nawet więcej niż tydzień. Niestety cały tydzień miałam zawalony nauką. Spędzałam cały czas wolny w dormitorium przy nauce. To też miało swoje plusy bo cały tydzień nie spotkałam Syriusza. Ale niestety tez miało swoje minusy. Chodzę z podkrążonymi oczami cały czas nie wyspana i wyglądam i czyje się jak zombie. Gorzej niż zombie. Z racji że dziś już sobota mogę nareszcie dać sobie spokój na te dwa dni z nauką. Ostatnie dni siedziałam prawie do 2 w nocy ogarniając wszystko. Przeczytałam wszystkie książki i zwoje dostarczone przez profesorkę Dumel i jestem z tego nieźle zadowolona. Tyle wiedzy ogarniętej w jeden dzień. I wszystko umiem. Teraz chcę sobie zrobić tydzień wolnego. Po prostu zluzuję z nauką i powinno wszystko wrócić do normy. Mam nadzieję. Bo dziś jak spojrzał w lustro (pierwszy raz od tygodnia) to zdębiałam i zdziwiłam się że ono nie pękło. Moje oczy które zwykle są takie jasno szare z dodatkiem błękitu zmieniły się w ciemno szare takie strasznie brudne gorzej niż woda w kałuży.brr. Lily też mi mówiła że strasznie schudłam przez ten tydzień. Z resztą sama to przyuważyłam bo połowa bluzek strasznie na mnie wisi włosy miałam przez ten tydzień strasznie poczochrane nie chciały mi się nawet układać i wiecznie ziewałam.Przez ten tydzień jadłam chyba tylko śniadanie i trochę kolacji.Nie wiem czy bym w ogóle coś jadła gdyby nie Lily.To teoretycznie ona mi nosiła pakunki z jedzeniem.Ona jest naprawdę kochana. Siedziała ze mną do nocy i tłumaczyła mi drobne rzeczy których nie rozumiałam. Dziś rano poszłyśmy razem na śniadanie i ja wróciłam do dormitorium a ona sobie gdzieś poszła. Należy jej się. Teraz jest godzina 11 rano i mam cały dzień aby się polenić. Mam zamiar odrzucić książki i nic nie robić.Na razie kończę ten wpis.Podeedytuję go na wieczór.


Zamknęłam pamiętnik i zabezpieczyłam go zaklęciem.Wzięłam szczotkę i delikatnie rozczesałam włosy.Ułożyły mi się perfekcyjnie.Umyłam twarz i posmarowałam kremem pod oczami.Od razu poczułam się lepiej.Podeszłam do kufra i zaczęłam przeczesywanie wszystkich ciuchów.2 godziny później miałam już wszystko porobione.Zdążyłam na obiad. Zleciałam do Wielkiej Sali i pierwszy raz od tygodnia a nawet więcej mogłam się najeść.Po skończonym obiedzie wróciłam do pokoju,wzięłam okulary przeciwsłoneczne przebrałam się i zeszłam na błona. Szczęsliwa położyłam się pod drzewkiem i obserwowałam wszystkich ludzi. Nareszcie miałam czas dla siebie. Położyłam się tam gdzie było słońce,wcześniej ustawiając sobie tarczę aby nikt nie mógł mi zrobić psikusa i zaczęłam chilaucik. Miałam tylko nadzieję że Huncwotów nie ma w pobliżu bo by było. Z tego co słyszałam wynikało że siedzą w swoim pokoju i próżnują.Leżałam chyba z 15 minut rozkoszując się ciepłym słoneczkiem i nabierając energi gdy ktoś przysłonił mi słońce. Usiadłam cholernie wsciekła.Kto do cholery zakłuca mój spokój?!. No teoretycznie kto by inny jak nie Syriusz.
-Siemaneczko piękna dziewczyno!-zakrzyknął gdy tylko mnie zobaczył
-Syri zjeżdżaj pókim dobra-zezłościłam się-Mam dziś czas wolny dla siebie i nie mam zamiaru psuć sobie nerwów przez ciebie-warknęłam. Szarooki zrobił zbolałą minę
-A może dasz się gdzieś zabrać dzisiaj?-spytał szarmanckim głosem i puścił mi oczko
-Nie mam czasu na romanse-spławiłam go,wstałam i przeszłam kawałek gdzie się rozłożyłam.
-No Syś! Proszę Cięęęęęę nie daj się prosić- znowu zasłonił mi słonce.
-Jezu o co ci wariacie chodzi?
-No..Umówisz się ze mnąą?-spytał błagalnym tonem
-Nie
-proszęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę-zajęczał
-Nie!Po cholerę ci to?-Zamilkł i spojrzał na mnie takim wzrokiem.Takim błagalnym.
-Ja jebe facet ja cię nawet nie znam!-Zmarszczyłam brwi
-No to możemy się poznać.No proszę-zamruczał
-jak chcesz mnie poznać to daj mi spokój i będzie git-zamknęłam oczy i kapłam na trawę.Przez chwilę panowała cisza.
-Śpisz?-spytał po jakiś 2 minutach
-Nie jakbym mogła tu zasnąć?-zdziwiłam się
-Mogę klapnąć obok Ciebie?-spytał.otworzyłam jedno oko i westchnęłam.
-A będziesz mi tu narzekał czy będziesz siedział cicho?-zawahałam się
-jeśli będziesz chciała
-Dobra masz mieć ale siedź cicho-złamałam się i westchnęłam.Syri klapł obok mnie i wylegiwał się.Dziwnie się czułam z myślą że on leży obok mnie i pierwszy raz był taki nieśmiały.Obróciłam się z pleców na boki otworzyłam oczy i zobaczyłam że on się na mnie patrzy. Miałam ciemne okulary więc nie było widać czy mam otworzone oczy czy nie.Popatrzałam w jego oczy i nagle Nie winem skąd zapragnęłam się do niego przytulić.Ściągnęłam okulary i delikatnie przekrzywiłam głowę. Teraz patrzyliśmy sobie prosto w oczy on w moje ja w jego.
-Jejku ale masz śliczne oczy-wyszeptał
-E tam normalne-zaczerwieniłam się nie byłam przyzwyczajona do komplementów.leżeliśmy chyba z godzinę wymieniając pojedyncze wyrazy.
-Idę-powiedziałam i usiadłam na trawie
-Gdzie?-spytał lekko zaskoczony
-Wracam do dormitorium i idę gdzieś Jeszcze nie wiem gdzie
-Nie możesz zostać?-spytał z błagalną miną
-nie nie mogę już wystarczająco czasu tu jestem
-Okej miło było-uśmiechnął się
-Dla kogo miło dla tego miło-mruknęłam pod nosem aby nie usłyszał i wstałam
-Pa-pomachałam mu ręką i poszłam do pokoju.Usiadłam na parapecie wzięłam kartkę,teczkę i ołówki i rozpoczęłam rysowanie.Miałam nadzieję że do końca wieczora będę mogła spokojnie porysować przecież tak długo nie miałam na to czasu.szczęśliwa wzięłam ołówek najpierw przemyśliwając co bym chciała narysować.Wyszło na to że z lenistwa nie chciało mi się jakoś strasznie kombinować skupiłam się na kolorowych kucykach.Przywołałam w pamięci tą dwójkę którą chciałam narysować.Wyszło że po 40 minutach na kartce pojawiła się Luna i Tija.Obie wy kolorowane z delikatnymi brokatowymi konturami.Podobała mi się niesamowicie jakbym miała ją ocenić to bym ją oceniła na 6.Ale to była moja ocena.Popatrzałam na zegarek i westchnęłam.Była dopiero 17;49.o kolacji jeszcze pełno czasu a ja nie mam co robić. Spojrzałam na w tej chwili bezużyteczny telefon.Zaklęłam w duchu dlaczego on nie może działać?Cholerna magia. Niestety nie znałam zaklęcia ochronnego na sprzęty elektryczne.Położyłam się na łóżko i gapiłam się w sufit.Wzięłam książkę którą przywiozłam ze sobą i po raz chyba 10 zaczęłam ją czytać.Skończyłam ją i akurat zaczęła się kolacja.Zjadłam ją i zajęłam łazienkę na dłuższy czas.Moich współ lokatorek nie było zaś kajś na imprezę poszły.Umyłam się,umyłam włosy przebrałam się w koszulkę i spodenki do spania i usiadłam z powrotem na parapecie. Z dworu wiała lekka bryza.Mimo że dopiero 10 maja było mega cieplutko. Piękna pogoda. Rozmyślałam o wszystkim i o niczym. Lily pryszła uśmiechnęła się do mnie. Pierwsze co zrobiła to legła się na łóżku
-Boszz ale jestem zmęczona.Co porabiałaś cały dzień Syś?-spytała
-Leżałam na dworze Syriusz się przypierdylił nie miałam swojego czasu wolnego na dworze bajka po prostu-uśmiechnęłam się
-Naprawdę przywalił się do Ciebie?
-No ale muszę przyznać że jednak przystojny jest-zachichotałam
-Oj Syska-westchnęła tylko się nie zakochaj –zachichotała
-To nie dla mnie-uśmiechnęłam się
-Ta jasne-przewróciła oczami
-Nooooooooooo-ziewnęłam. Idę spać dobranoc. Zeszłam z parapetu i położyłam się do łóżka.Zasnęłam ekspresowo.To był chyba najbardziej dziwna sobota miesiąca





I kolejny rozdział wędruje w wasze łapki (:. O ile ktoś to czyta xD. Jeśli tak mam nadzieję że ci się spodobał. Wpis możesz równiesz skomentować (;. Za każdy komentarz jestem mega wdzięczna (: Pozdrowionka dla wszystkich odwiedzających (:.

czwartek, 1 maja 2014

Rodział 2-Ciekawe sytuacje

 Witajcie po kilkudniowej przerwie miśki! :) Nowy rozdział z nowymi zdarzeniami wędruje w wasze łapki (:. Mam nadzieję że wam się spodoba (:jeśli tak nie obrażę się o każdy komentarz (:. Pozdrawiam i udanej majówki małpki moje <3 (:.Cała sytuacja opisywana dzieje się 1.05.14 (:





-A więc jeśli ....
Siedziałam na lekci i sie tak cholernie nudziłam.Rysowałam piórkiem jakieś dziwne kształty.Z przyzwyczajenia spojrzałam na zegarek.Taki sprzęt nie powinien działać ale, moja babcia rzuciła na niego specjalne zaklęcie i działał.Powiedziała mi też że jeśli będę chciała to skombinuje takie zaklęcie abym na kolejnym roku mogła używać telefonu i internetu.Między innymi dlatego tak bardzo czekałam na kolejny rok. No i im człowiek starszy tym więcej rzeczy się dzieje.Bez skojarzeń kochani :). No a powracając do głównego tematu siedziałam na lekcji i mazałam po kartce.Po chwili rozejrzałam się po klasie i mój wzrok spoczął na Syriuszu który siedział i huśtał się na krześle. Reszta uczniów albo spała albo rozmawiała. Normalka na lekcji Historii Magii. Przyglądałam się Syriuszowi nieświadomie maziając po kartce wzorki. Po kilku minutach on odwrócił wzrok i popatrzył na mnie,i puścił oczko.Spłonęłam rumieniem.i odwróciłam sie.Popaczalaam na kartkę i zdębiałam.Na kartce w czasie gdy patrzyłam na niego na kartce powstało wykaligrafowane  prze zemnie jego imię. Szybkim ruchem zamazałam  jei popatrzałam na resztę rysunków. Jakieś serduszka, gwiazdki,kocie mordki normalka.Położyłam głowę na ławce cały  czas czując na sobie ten wzrok.Boże dlaczego on się na mnie tak gapi!? Czy to że ja przez chwilkę się na niego patrzyłam jest dziwne? Może tak przecież nigdy nie lubiłam go zbyt.Nagle przede mną wylądowała kartka. Jej treść składała się z trzech słów. "Popatrz na mnie". Odwróciłam ponowne głowę ale tak aby gapić się w sufit, za nic nie chciałam popatrzeć na Syriego,choć coraz bardziej mnie ciągnęło. Po minucie popatrzyłam na niego. Uśmiechnął się.Zgniłam go wzrokiem,zrobił zbolałą minę,pokręciłam głową,skulił się,zachichotałam a on się uśmiechnął.Taka krótka wymiana zdań. Mnie jkoś ona nie wzruszyła ale dość dużo dziewczyn chciała by się znaleść na moim miejscu w takiej sytuacji. W tej chwili zadzwonił dzwonek. Na szczęscie to była już ostatnia lekcja w tym dniu.Nie wiem czy bym więcej lekcji zniosła z jego wzrokiem na plecach.Zeszłam do Wielkiej Sali na obiadek.Jutro już piątek.I 30 maja piszę egzaminy. Mam tylko 29 dni aby się przgotować. Na szczęscie mam trochę zmniejszony materiał. Dziś Profesorka Dumel (opiekunka Gryfonów) ma dostarczyć mi wszystkie papiery potrzebne do nauki a Lily mi pomoże się przygotować. Nie znam drugiej takiej osoby która potrafi się tak genialnie uczyć.Dobrze ż ją poznałam. Ekspresowo zjadłam obiad i z nadzieją że nie napotkam na Syriusza i jego grupkę poszłam do dormitoriów. Byłam już przy ostatnim zakręcie gdy się na niego natknęłam.Zaklnęłam w duchu dlaczego zawsze gdy nie chcę się na niego natknąć go spotkam.
-Hej!-zawołał-Syś!O co chodziło z tym na lekcji?
-A co nie mogę się patrzeć?Czy jak zawszę się na coś popatrzę to muszę mieć jakiś powód?-spytałam lekko zła
-No bo wiesz..-zawiesił głos-zawsze gdy ty na coś patrzysz to masz jakiś powód
-Ja jebe patrzyłam sobie bo chciałam jasne?-spytałam już wkurzona bo on zabierał mi mój cenny czas
-Jakoś ci nie wieżę-zakręcił się
-Jezu jak nie chcesz to nie wież a ja sobie pójdę bo mi się spieszy-próbowałam go wyminąć a on nie dał mi przejść-no Syriusz!-warknęłam
-Gdzie ci się tak śpieszy?-spytał
-Nie twój interes-Warknęłam
-Ależ mój
-A co piszesz pamiętnik na temat mojego życia?-spojrzałam na niego coraz bardziej wkurzona
-Może-odparł wymijająco
-To pomiń ten cholerny rozdział i mnie puść!-prawie krzyknęłam
-Boże dziewczyno nie podejrzewałem że jesteś taka nerwowa-popatrzył na mnie tymi swoimi wielkimi paczałkami a ja odwróciłam głowę.
-Oferta specjalna dla ciebie-powiedziałam półżartem półserio
-To gdzie ci się tak śpieszy?-spytał
-Dżizas do czego ci to potrzebne?-westchnęłam
-Po prostu ciekawi mnie to.
-Idę do dormitorium uczyć się na egzaminy,szczęśliwy?
-Po co egzaminy przecież za miesiąc-zdziwił się
-No a widzisz ja nie zostaję do końca czerwca tylko wyjeżdżam wcześniej,taka sytuacja-uśmiechnęłam się i popatrzałam w jego oczy i to był błąd.Miał takie śliczne oczy tak wpatrzone we mnie.
-Oh szkoda że wyjeżdżasz tak wcześnie-skrzywił się
-Co.?Och no tak trochę szkoda-odparłam trochę wytrącona z równowagi-wiesz ja już pójdę
-Ej Syś a kiedy masz czas wolny?-spytał trochę nieśmiało
-Nie wiem zależy jak się wyrobię z nauką.Musz..muszę już iść-zająknęłam się-Do zobaczenia
-Do zobaczenia
Wyminęłam go bez problemu a on przypadkowo zahaczył swoją reką o moją.Zaczerwieniłam się i czym prędzej weszłam do dormitorium.Rzuciłam się na łóżko a w mojej głowie na raz kłębiło się tysiące myśli.Boże dlaczego musiałam go spotkać? Cieszyłam się że w dormitorium nikogo jeszcze nie było.Po chwili uspokoiłam się i wzięłam pierwszą książkę.Postanowiłam zostać neutralna i starać się nie zwracać na niego uwagi,miałam nadzieję że się uda.Być neutralną w miłości wcale łatwo nie jest w ciągu tego nadciągającego miesiąca miałam się o tym przekonać.No ale w tej chwili nic o tym nie wiedziałam.Przeczytałam całą jedną książkę dostarczoną mi przed tygodniem i miałam dość. Z resztą za nim ją ogarnęłam to minęło trochę czasu i zrobił się wieczór. Zleciałam na kolację,po drodze napotykając Lily.Przy stole nigdzie nie zauważyłam Syriusza i jego bandy. Dziś była pełnia więc zbytnio się nie zdziwiłam. Co miesiąc gdy jest pełnia nigdzie nie można ich pod wieczór znaleźć.Dużo osób twierdzi że zamykają się w dormitorium i dyskutują o czymś.Mnie jakoś nigdy to specjalnie nie interesowało.Wracając do dormitorium natknęłam się na profesor Dumel która przyniosła mi wszystkie zwoje i książki z których miałam się uczyć. Trochę tego było ale jakoś mnie to nie przeraziło. Zawsze  lubiłam zdobywać nową wiedzę.Podziękowałam jej zaniosłam rzeczy na górę i wzięłam się za rysowanie.Gdy skończyłam spojrzałam na rysunek krytycznym okiem.Nie wyszedł mi zbytnio mimo to schowałam go do teczki.Poczekałam aż łazienka się zwolni,poszłam się umyć i klapałam na łózko nie patrząc nawet dzisiaj na pamiętnik a wypadało by coś zapisać.Ponad tydzień nie naskrobałam ani literki.-Jutro napiszę-pomyślałam po czym zasnęłam.




sobota, 26 kwietnia 2014

Pierwsze wspomnienia (:

23.04.2014                        Pamiętniku !


"Skoro już na święta dostałam pamiętnik, mogę zacząć go pisać nie?
A tak na wstępie mogę się chyba przedstawić.Jestem Sysia Cat.Sysia to zdrobnienie od imienia Sylwia.Mieszkam w Angli ale urodziłam się w Polsce.Między innymi dlatego mam na imię Sylwia.Tak jak już wyżej wspomniałam,przeprowadziłam się do Angli.Prawdopodobnie dalej mieszkałabym w Polsce gdyby nie pewne,dziwne zdarzenie w dniu moich 11 urodzin.A mianowicie w dniu moich 11 urodzin dokładnie 13.06.2011 dostałam list z Hogwartu B|. Pierwszy rok bł taki zachwyt bo to nowa szkoła bo nowe rzeczy i bo to czary.Dosłownie cały pierwszy rok się zachwycałam.W drugim już tak średnio bo zrozumiałam jaka tu jest harówka.Jestem jeszcze na trzecim roku,dopiero za niecałe 2 miechy semestr się kończy.Teraz dosłownie mam dość tej harówy.Niewiem jak mogłam się tak cieszyć.Dobra,tak wiem czary są przydatne w życiu ale mogę ich używać dopiero po 17 więc...jak na razie nie widzę w tym żadnej potrzeby.Na samą myśl,że za 4 miesiące mam zacząć 4 rok już tutaj mam ciary.Przed 3 rokiem trochę zagłębiłam się w technologi która tutaj na nieszczęscie nie działa i bardzo brakuje mi tego.Czasem mi się zdaje,że nie pasuję tutaj czyli do tej szkoły,tego świata czarodzieji.Wszyscy którzy chodzą tutaj do szkoły nie narzekają tylko właśnie cieszą się z tego,że mają okazję tutaj być.Jestem chyba jedyną osobą która tak nie uważa.Denerwują mnie niektórzy ludzie,sama nie wiem czemu.Tutaj nie jest tak jak w mojej starej szkole,czasem sądzę że wolałabym dalej znajdować się w tamtej szkole wśród moich starych znajomych z którymi mogę teraz tylko listownie korespondować.Jeszcze trzeba tak długo czekać aż odpiszą.Tutaj ogólnie na znajomch nie narzekam,ale mogło by być lepiej.Szczególnie wkurzają mnie chłopcy z mojego roku.Najbardziej z nich to Syriusz.Wydaje się taki zarozumiały i pyszy się jak paw.facet myśli,że wszystko może i myśli,że wszystkie dziewczyny są jego.Że skoro on jest taki przystojny(ja tez muszę przyznać że jest) to wszystkie dziewczyny mają za nim latać.Na mnie to nie działa,ma pecha.Jestem w tej szkole 3 lata i żaden chłopak jeszcze nie zdobył mojego serduszka.Nie chciałabym tego zmieniać na razie.Podoba mi się tak jak jest.Ale dość o tym!Skupmy się na tym co nas otacza. Tak czasem mówię takie głupie zdania poetyckie. Nie nie mam zamiaru zajmować się poetyką,gdyż mi to nie wychodzi. bardziej lubię rysować. I to nawet dobrze mi wychodzi. Dużo osób mi to mówi. Dlatego stale przy sobie noszę ołówek i kartkę. Na jeden semestr w szkole biorę 2 paczki kredek kilka oszczówek ołówków pełno naboje czarne do pióra(piszę tylko czarnym) parę długopisów mam nawet 4 zapasoqwe pióra. Daltego że w moich rękach wszystko się pali. Moja mama tak uznała,bo potrafię wszystko w łatwy sposób zepsuć. Pamiętam jak w pierwszej klasie wyciągnęłam na lekcji pióro.Wszyscy się popatrzyli co to jest.Ja także rozejrzałam się po klasie i zobaczyłam,że wszyscy piszą gęsimi piórami. Byłam co prawda trochę speszona ale jakoś mi to zbyt nie przeszkadzało. Teraz wszyscy już nie zwracają uwagi czym piszę. Ale na początku pióro moje wywołało furrorę. Wszyscy także dziwili się moim rysunkom, które przedstawiały (wtedy najczęściej) kolorowe kucyki. Jak byłam młodsza to bardzo lubiłam kucyki MLP. Do teraz uważam że są fajne. Z resztą ja lubię bajki. Nawet teraz. Tak może jest to dziwne ale jakoś tak. Zawsze byłam inna. Nie wiem czemu, taka dziecinna. Szczególnie teraz. Może gdy byłam mała zbyt dużo spędzałam czasu z dorosłymi?. Praktycznie do 7 roku życia wychowywała mnie babcia bo moja mama nie miała czasu. Moja babcia też jest magiczna. Za to moja mama,tata,rodzeństwo nie. Z resztą ostatnio dowiedziałam się,że tak naprawdę moja prawdziwa mama mnie porzuciła.13 lat żyłam w niewiedzy. W momencie gdy się twgo dowiedziałam wybiegłam z domu. Było to tylko kilka dni przed powrotem do zamku. Od tego czasu piszę tylko z babcią. Ona miała się mną zaopiekować ale jakoś coś nie wyszło. Ta wieść po prostu zniszczyła moja psychikę. Miałam w tamtej chwili ochotę się zabić.Cholera mnie bierze gdy sobię myślę że mam tam na wakacje wrócić. Podejrzewam że całe wakacje spędzę u babci.Chciałabym aby już one nastąpiły."





W tym momencie Lily zaczęła zerkać mi przez ramię.Szybkim ruchem zatrzasnęłam pamiętnik i rzuciłam na niego specjalne zaklęcie. Raczej nie ufałam moim współlokatorką. Chyba że tylko Lily. Lily to dziewczyna którą poznałam w pociągu gdy pierwszy raz tu jechałam. Byłam tak cholernie przestraszona,sama nie wiedząc co robić a na dodatek taka nieśmiała...Ta nieśmiałość to jedna z moich najgorszych cech które przeklinam. To ona pierwsza zagadała a potem jakoś tak zaczęłyśmy się przyjaźnić. Ona tylko taka jedna była dla mnie. Potrafiła być naprawdę wyrozumiała. W pierwszych miesiącach to ona była oparciem dla mnie. Ja narwana niespokojna,wszystko chcąca na szybko, nie myśląca a ona właśnie na odwrót. zawsze potrafiła mnie przywołać do rozsądku. I ona jedna widziała sztukę w nieruchomych obrazach. Bo tutaj wszystkie obrazki się ruszają. Moje właśnie się nie ruszają i ludzi to dziwiło,nie potrafili w tym znaleźć sensu. a ona go dostrzegała. Mówiąc krótko Lily była moją jedyną chyba przyjaciółką, która teraz właśnie czatowała za moimi plecami.
-Coś się stało?- spytałam trochę drażliwie 
-Co tam pisałaś?-spytała
-Nic.Takie zapiski
-Aha-odrzekła w zamyśleniu i zeskoczyła z łóżka na ziemię.Popatrzyłam na kalendarz skreślając kolejny dzień i w głowie kalkulując ile jeszcze dni będę musiała tu siedzieć. W tem w okno zapukała sowa. Wstałam,podeszłam do okna a następnie je otworzyłam.Sówka wleciała zrobiła okrążenie i upuściła list na moje łóżko, po czym wyleciała. Zamknęłam okno i podeszłam do łóżka. Rozerwałam kopertę i po przeczytaniu pierwszych słów zachmurzyłam się. Moja mama do mnie napisała że zabiorą mnie miesiąc wcześniej stąd, tak mają pozwolenie ale w związku z tym egzaminy będę pisać w maju a nie w czerwcu. Byłam zła. Kto by nie był?. Nie dość że wcześniej mnie zabierają to egzaminy...Lily bez pytania wzięła list i przebiegła wzrokiem linijki. 
-No to klops..-westchnęła 
-Mi to mówisz?
-No,jak chcesz to pomogę ci się przygotować-zaproponowała
-Naprawdę?
-Jasne-uśmiechnęła się 
-Dziękiiiiiiiiiii!- wykrzyczałam. jak ona dobrze mnie znała bez niej chyba bym sobie nie poradziła.Lils tylko się uśmiechnęła
-Wiesz gdzie może nasze "kochane" współlokatorki ?- spytała 
-Pewnie znowu nocują kajś indziej-westchnęłam
-A no to lajcik- uśmiechnęła się-Ja idę spać nie wiem jak ty
-Też za chwilkę pójdę,
-Ok.Dobranoc
-Pa
Usiadłam na oknie i chwilkę przez nie patrzyłam po czym wzięłam z powrotem pamiętnik.







"Mogę pisać z powrotem xd.Nie lubię gdy ktoś mi patrzy przez ramię,nawet gdy to moja pryjaciółka.Teraz chciałabym opisać mój pierwszy dzień w Hogwarcie a mianowicie wielką ucztę. Pamiętam że na początku gdy Tiara miała mnie przydzielić byłam naprawdę zdenerwowana.Gdy profesorka wyczytała moję imię i nazwisko podeszłam na chwiejnych nogach do stołka,a profesor nałożyła mi Tiarę na głowę.Po chwili już szłam w stronę stołu Gryfonów.Czerwono-złotego.Tam już obok siedziała Lily.Uśmiechnęłam się do niej, z resztą nie tylko do niej. Dużo osób także się do mnie usmiechało. gdy przydział się skończył wstał dyrektor szkoły ,powiedział parę słów,wszyscy zaklaskali i po chwili na stole pojawiły się półmiski z jedzeniem. Jak żyłam nigdy nie widziałam niczego takiego. To było niesamowitego. Nałożyłam sobie trochę i zjadłam. Smakowało tak samo pysznie jak wyglądało.Gdy zjadłam przyglądałam się dwóm chłopcom z których jeden machał drugiemu indykiem przed nosem. Tamten blondynek ignorował czarnowłosego i jemu się czyba to nie podobało. zaczął prowadzić monolog jakby on to był tym kurczakiem. -Patrz jak ja smakowicie wyglądam!zjedz mnie!Ko!Ko!Ko!-wołał jakby nie wiedział jak robią indyki.na przeciw niego siedział brązowo włosy chłopiec który jak się później dowiedziałam nazywał się James i on zaśmiewał się do rozpuku. Z resztą inni ludzie którzy przyglądali się również temu wydarzeniu chichotali. Ja tylko patrzałam moimi wielkimi szaro-błękitnymi paczałkami na tę sytuację.Remus (bo tak się nazywał blondynek) powoli zaczynał mieć coraz bardziej dość,bo tak jak na początku zaczynał go upominać teraz sobie z tym dał spokój.Czarny miał coraz większą uciechę.Jedną ręką trzymał indyka w drugą wziął kurczaka i teraz odgrywał przedstawienie czysto na talerzu białaska.Nagle James powiedział aby dał mu już spokój bo on taki biedny siedzi,ale mimo tego zaśmiewał się do łez. Nie tylko on.Lily patrzyła na to tak jak ja zdezorientowana.Syriusz(czarny) popatrzył na Jamesa z dziwną miną i założył mu indyka na głowę. Brunet zaczął wrzeszczeć.-Kto mi zgasił światło???!!. Czy ja oślepłem!? Ratunku aaaaaaaa!!. Spadł z krzesła. Teraz to Syri zaśmiewał się do łez. Remik to wykorzystał i jemu założył kurczaka na głowę. Czarny obracał chwilę głowę zdezorientowany po czym próbował ściągnąć kurę z głowy. James dalej wrzeszczał,w całej sali było już cicho wszyscy patrzyli wyłącznie na nasz stół.James wstał przeszedł kilka kroków po czym uderzył w ścianę. -Ałaaaaaa!! zawołał.Syriemu udało się ściągnąć kurę z głowy.Na włosach miał pełno farszu na ubraniu też. Wyglądał tak żałośnie.James po kilkunastu minutach nareszcie wydostał głowę z indyka.On był cały umorusany gorzej niż Syri. Przyszła do nich profesor. Dumel
-Macie szlaban! Za mną obydwaj! - powiedziała lekko rozbawiona
Syri spojrzał na Jamesa a James na Syriego.Cała sala się śmiała. Oni chyba zarobili szlaban jeszcze jak rok szkolny się nie zaczął.
-Jakie dzieci-mruknęła do mnie Lilly gdy wstałyśmy i poszłyśmy za Prefektami do Dormitoriów. Na górze już czekały nasze skrzynki z rzeczami.Przywitałam się z dziewczynami i usiadłam na łóżku podziwiając wszystko. Byłam zachwycona. Poszłam do łazienki jeszcze na chwilę,przebrałam się i klapłam na łóżko.Byłam wtedy mega szczęsliwa na dodatek ta sytuacja z chłopakami.To był mój pierwszy dzień w Hogwarcie.Pisze to ponieważ chciałabym, go zapamiętać,ten dzien który był przełomowy w moim życiu"


Zapisałam tyle zamknęłam pamiętnik i klapałam na łóżko tak jak pierwszej nocy...




Przepraszam, za dwudniowe opóźnienie ale nie miałam internetu ten czas wiosenny...Mam nadzieję że rozdział wam się podoba,kolejny mam nadzieję że za tydzień ev. dwa. Wycinki z pamiętnika będą innym kolorem informacje innym a teksty piosenek(jeśli takie będą) też będą innym (:. Dziękuję za przeczytanie jeśli ci się podobało to skomentuj,zaobserwuj i powiedz mi co można zmienić (:. Do kolejnego posta ((;

wtorek, 22 kwietnia 2014

Nowości,uptejd,o czym będzie blog c:

Zabierają się za nowości,postanowiłam was drodzy czytelnicy(jeśli ktoś taki istnieje),że od teraz ten blog będzie takim jakby pamiętnikiem młodej czternastoletniej dziewczyny która uczęszcza do Hogwartu. Nie będzie pisane wszystko od początku min:jak została przyjęta,tylko historia zacznie się już na 4 roku :). Oczywiście bd wspomniane jak dostała ten list itp.Pierwszy post powinien ( na pewno) pojawi się już jutro C:. Jeśli ktoś czyta tego bloga niech będzie przygotowany na masę nowych bardzo ciekawych sytuacji c:. Pozdrawiam i życzę wszystkim czytającym tego bloga dobrej nocki c:

Renowacja + odświeżenie

                                       Renowacja bloga xD


Z tracji tego że przez dłuszszy czas nie było tutaj ani jednego posta ( tak z mojej winy) i z racji tego że na ten temat ( temat bloga) juz zbyt nie mam pomsłu postanowiłam odświerzy bloga i zaczać go na nowo z innym tematem trochę. Min: Zmienię może tytuł i adres oraz treści postów :). Tamte posty nie znikną tylko będą oddzielone od tych nowych :). Tak wiem to trochę nielogicznie brzmi ale  w moim życiu nic nie jest logiczne :D. Tak więc (jeśli ktos to czyta) niech wie że od jutra najpóźniej zaczną się (mam nadzieję że regularnie ) nowe posty ;). Mam nadzieje że wam się spodoba :) Ja narazie się żegnam i wracam do renowacji i odświeżenia bloga ":) Miłego dnia kochani :3