10.05.14
Pamiętnik
Sobota. Nareszcie. Przez cały tydzień nie umiałam się zabrać za pisanie tego pamiętnika. Nawet więcej niż tydzień. Niestety cały tydzień miałam zawalony nauką. Spędzałam cały czas wolny w dormitorium przy nauce. To też miało swoje plusy bo cały tydzień nie spotkałam Syriusza. Ale niestety tez miało swoje minusy. Chodzę z podkrążonymi oczami cały czas nie wyspana i wyglądam i czyje się jak zombie. Gorzej niż zombie. Z racji że dziś już sobota mogę nareszcie dać sobie spokój na te dwa dni z nauką. Ostatnie dni siedziałam prawie do 2 w nocy ogarniając wszystko. Przeczytałam wszystkie książki i zwoje dostarczone przez profesorkę Dumel i jestem z tego nieźle zadowolona. Tyle wiedzy ogarniętej w jeden dzień. I wszystko umiem. Teraz chcę sobie zrobić tydzień wolnego. Po prostu zluzuję z nauką i powinno wszystko wrócić do normy. Mam nadzieję. Bo dziś jak spojrzał w lustro (pierwszy raz od tygodnia) to zdębiałam i zdziwiłam się że ono nie pękło. Moje oczy które zwykle są takie jasno szare z dodatkiem błękitu zmieniły się w ciemno szare takie strasznie brudne gorzej niż woda w kałuży.brr. Lily też mi mówiła że strasznie schudłam przez ten tydzień. Z resztą sama to przyuważyłam bo połowa bluzek strasznie na mnie wisi włosy miałam przez ten tydzień strasznie poczochrane nie chciały mi się nawet układać i wiecznie ziewałam.Przez ten tydzień jadłam chyba tylko śniadanie i trochę kolacji.Nie wiem czy bym w ogóle coś jadła gdyby nie Lily.To teoretycznie ona mi nosiła pakunki z jedzeniem.Ona jest naprawdę kochana. Siedziała ze mną do nocy i tłumaczyła mi drobne rzeczy których nie rozumiałam. Dziś rano poszłyśmy razem na śniadanie i ja wróciłam do dormitorium a ona sobie gdzieś poszła. Należy jej się. Teraz jest godzina 11 rano i mam cały dzień aby się polenić. Mam zamiar odrzucić książki i nic nie robić.Na razie kończę ten wpis.Podeedytuję go na wieczór.
Zamknęłam pamiętnik i zabezpieczyłam go zaklęciem.Wzięłam szczotkę i delikatnie rozczesałam włosy.Ułożyły mi się perfekcyjnie.Umyłam twarz i posmarowałam kremem pod oczami.Od razu poczułam się lepiej.Podeszłam do kufra i zaczęłam przeczesywanie wszystkich ciuchów.2 godziny później miałam już wszystko porobione.Zdążyłam na obiad. Zleciałam do Wielkiej Sali i pierwszy raz od tygodnia a nawet więcej mogłam się najeść.Po skończonym obiedzie wróciłam do pokoju,wzięłam okulary przeciwsłoneczne przebrałam się i zeszłam na błona. Szczęsliwa położyłam się pod drzewkiem i obserwowałam wszystkich ludzi. Nareszcie miałam czas dla siebie. Położyłam się tam gdzie było słońce,wcześniej ustawiając sobie tarczę aby nikt nie mógł mi zrobić psikusa i zaczęłam chilaucik. Miałam tylko nadzieję że Huncwotów nie ma w pobliżu bo by było. Z tego co słyszałam wynikało że siedzą w swoim pokoju i próżnują.Leżałam chyba z 15 minut rozkoszując się ciepłym słoneczkiem i nabierając energi gdy ktoś przysłonił mi słońce. Usiadłam cholernie wsciekła.Kto do cholery zakłuca mój spokój?!. No teoretycznie kto by inny jak nie Syriusz.
Sobota. Nareszcie. Przez cały tydzień nie umiałam się zabrać za pisanie tego pamiętnika. Nawet więcej niż tydzień. Niestety cały tydzień miałam zawalony nauką. Spędzałam cały czas wolny w dormitorium przy nauce. To też miało swoje plusy bo cały tydzień nie spotkałam Syriusza. Ale niestety tez miało swoje minusy. Chodzę z podkrążonymi oczami cały czas nie wyspana i wyglądam i czyje się jak zombie. Gorzej niż zombie. Z racji że dziś już sobota mogę nareszcie dać sobie spokój na te dwa dni z nauką. Ostatnie dni siedziałam prawie do 2 w nocy ogarniając wszystko. Przeczytałam wszystkie książki i zwoje dostarczone przez profesorkę Dumel i jestem z tego nieźle zadowolona. Tyle wiedzy ogarniętej w jeden dzień. I wszystko umiem. Teraz chcę sobie zrobić tydzień wolnego. Po prostu zluzuję z nauką i powinno wszystko wrócić do normy. Mam nadzieję. Bo dziś jak spojrzał w lustro (pierwszy raz od tygodnia) to zdębiałam i zdziwiłam się że ono nie pękło. Moje oczy które zwykle są takie jasno szare z dodatkiem błękitu zmieniły się w ciemno szare takie strasznie brudne gorzej niż woda w kałuży.brr. Lily też mi mówiła że strasznie schudłam przez ten tydzień. Z resztą sama to przyuważyłam bo połowa bluzek strasznie na mnie wisi włosy miałam przez ten tydzień strasznie poczochrane nie chciały mi się nawet układać i wiecznie ziewałam.Przez ten tydzień jadłam chyba tylko śniadanie i trochę kolacji.Nie wiem czy bym w ogóle coś jadła gdyby nie Lily.To teoretycznie ona mi nosiła pakunki z jedzeniem.Ona jest naprawdę kochana. Siedziała ze mną do nocy i tłumaczyła mi drobne rzeczy których nie rozumiałam. Dziś rano poszłyśmy razem na śniadanie i ja wróciłam do dormitorium a ona sobie gdzieś poszła. Należy jej się. Teraz jest godzina 11 rano i mam cały dzień aby się polenić. Mam zamiar odrzucić książki i nic nie robić.Na razie kończę ten wpis.Podeedytuję go na wieczór.
Zamknęłam pamiętnik i zabezpieczyłam go zaklęciem.Wzięłam szczotkę i delikatnie rozczesałam włosy.Ułożyły mi się perfekcyjnie.Umyłam twarz i posmarowałam kremem pod oczami.Od razu poczułam się lepiej.Podeszłam do kufra i zaczęłam przeczesywanie wszystkich ciuchów.2 godziny później miałam już wszystko porobione.Zdążyłam na obiad. Zleciałam do Wielkiej Sali i pierwszy raz od tygodnia a nawet więcej mogłam się najeść.Po skończonym obiedzie wróciłam do pokoju,wzięłam okulary przeciwsłoneczne przebrałam się i zeszłam na błona. Szczęsliwa położyłam się pod drzewkiem i obserwowałam wszystkich ludzi. Nareszcie miałam czas dla siebie. Położyłam się tam gdzie było słońce,wcześniej ustawiając sobie tarczę aby nikt nie mógł mi zrobić psikusa i zaczęłam chilaucik. Miałam tylko nadzieję że Huncwotów nie ma w pobliżu bo by było. Z tego co słyszałam wynikało że siedzą w swoim pokoju i próżnują.Leżałam chyba z 15 minut rozkoszując się ciepłym słoneczkiem i nabierając energi gdy ktoś przysłonił mi słońce. Usiadłam cholernie wsciekła.Kto do cholery zakłuca mój spokój?!. No teoretycznie kto by inny jak nie Syriusz.
-Siemaneczko
piękna dziewczyno!-zakrzyknął gdy tylko mnie zobaczył
-Syri
zjeżdżaj pókim dobra-zezłościłam się-Mam dziś czas wolny dla siebie i nie mam
zamiaru psuć sobie nerwów przez ciebie-warknęłam. Szarooki zrobił zbolałą minę
-A może dasz
się gdzieś zabrać dzisiaj?-spytał szarmanckim głosem i puścił mi oczko
-Nie mam
czasu na romanse-spławiłam go,wstałam i przeszłam kawałek gdzie się rozłożyłam.
-No Syś!
Proszę Cięęęęęę nie daj się prosić- znowu zasłonił mi słonce.
-Jezu o co
ci wariacie chodzi?
-No..Umówisz
się ze mnąą?-spytał błagalnym tonem
-Nie
-proszęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę-zajęczał
-Nie!Po cholerę ci to?-Zamilkł i spojrzał na mnie takim wzrokiem.Takim błagalnym.
-Ja jebe
facet ja cię nawet nie znam!-Zmarszczyłam brwi
-No to
możemy się poznać.No proszę-zamruczał
-jak chcesz
mnie poznać to daj mi spokój i będzie git-zamknęłam oczy i kapłam na
trawę.Przez chwilę panowała cisza.
-Śpisz?-spytał
po jakiś 2 minutach
-Nie jakbym
mogła tu zasnąć?-zdziwiłam się
-Mogę klapnąć obok Ciebie?-spytał.otworzyłam jedno oko i westchnęłam.
-A będziesz
mi tu narzekał czy będziesz siedział cicho?-zawahałam się
-jeśli
będziesz chciała
-Dobra masz
mieć ale siedź cicho-złamałam się i westchnęłam.Syri klapł obok mnie i
wylegiwał się.Dziwnie się czułam z myślą że on leży obok mnie i pierwszy raz
był taki nieśmiały.Obróciłam się z pleców na boki otworzyłam oczy i zobaczyłam
że on się na mnie patrzy. Miałam ciemne okulary więc nie było widać czy mam
otworzone oczy czy nie.Popatrzałam w jego oczy i nagle Nie winem skąd
zapragnęłam się do niego przytulić.Ściągnęłam okulary i delikatnie
przekrzywiłam głowę. Teraz patrzyliśmy sobie prosto w oczy on w moje ja w jego.
-Jejku ale
masz śliczne oczy-wyszeptał
-E tam
normalne-zaczerwieniłam się nie byłam przyzwyczajona do komplementów.leżeliśmy
chyba z godzinę wymieniając pojedyncze wyrazy.
-Idę-powiedziałam
i usiadłam na trawie
-Gdzie?-spytał
lekko zaskoczony
-Wracam do
dormitorium i idę gdzieś Jeszcze nie wiem gdzie
-Nie możesz
zostać?-spytał z błagalną miną
-nie nie
mogę już wystarczająco czasu tu jestem
-Okej miło
było-uśmiechnął się
-Dla kogo
miło dla tego miło-mruknęłam pod nosem aby nie usłyszał i wstałam
-Pa-pomachałam
mu ręką i poszłam do pokoju.Usiadłam na parapecie wzięłam kartkę,teczkę i
ołówki i rozpoczęłam rysowanie.Miałam nadzieję że do końca wieczora będę mogła
spokojnie porysować przecież tak długo nie miałam na to czasu.szczęśliwa
wzięłam ołówek najpierw przemyśliwając co bym chciała narysować.Wyszło na to że z
lenistwa nie chciało mi się jakoś strasznie kombinować skupiłam się na
kolorowych kucykach.Przywołałam w pamięci tą dwójkę którą chciałam
narysować.Wyszło że po 40 minutach na kartce pojawiła się Luna i Tija.Obie wy kolorowane z delikatnymi brokatowymi konturami.Podobała mi się niesamowicie
jakbym miała ją ocenić to bym ją oceniła na 6.Ale to była moja ocena.Popatrzałam
na zegarek i westchnęłam.Była dopiero 17;49.o kolacji jeszcze pełno czasu a ja
nie mam co robić. Spojrzałam na w tej chwili bezużyteczny telefon.Zaklęłam w
duchu dlaczego on nie może działać?Cholerna magia. Niestety nie znałam zaklęcia
ochronnego na sprzęty elektryczne.Położyłam się na łóżko i gapiłam się w
sufit.Wzięłam książkę którą przywiozłam ze sobą i po raz chyba 10 zaczęłam ją
czytać.Skończyłam ją i akurat zaczęła się kolacja.Zjadłam ją i zajęłam łazienkę
na dłuższy czas.Moich współ lokatorek nie było zaś kajś na imprezę poszły.Umyłam
się,umyłam włosy przebrałam się w koszulkę i spodenki do spania i usiadłam z
powrotem na parapecie. Z dworu wiała lekka bryza.Mimo że dopiero 10 maja było
mega cieplutko. Piękna pogoda. Rozmyślałam o wszystkim i o niczym. Lily pryszła
uśmiechnęła się do mnie. Pierwsze co zrobiła to legła się na łóżku
-Boszz ale
jestem zmęczona.Co porabiałaś cały dzień Syś?-spytała
-Leżałam na
dworze Syriusz się przypierdylił nie miałam swojego czasu wolnego na dworze
bajka po prostu-uśmiechnęłam się
-Naprawdę
przywalił się do Ciebie?
-No ale
muszę przyznać że jednak przystojny jest-zachichotałam
-Oj Syska-westchnęła tylko się nie zakochaj –zachichotała
-To nie dla
mnie-uśmiechnęłam się
-Ta
jasne-przewróciła oczami
-Nooooooooooo-ziewnęłam. Idę spać dobranoc. Zeszłam z
parapetu i położyłam się do łóżka.Zasnęłam ekspresowo.To był chyba najbardziej dziwna sobota miesiąca I kolejny rozdział wędruje w wasze łapki (:. O ile ktoś to czyta xD. Jeśli tak mam nadzieję że ci się spodobał. Wpis możesz równiesz skomentować (;. Za każdy komentarz jestem mega wdzięczna (: Pozdrowionka dla wszystkich odwiedzających (:.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz