23.04.2014 Pamiętniku !
"Skoro już na święta dostałam pamiętnik, mogę zacząć go pisać nie?
A tak na wstępie mogę się chyba przedstawić.Jestem Sysia Cat.Sysia to zdrobnienie od imienia Sylwia.Mieszkam w Angli ale urodziłam się w Polsce.Między innymi dlatego mam na imię Sylwia.Tak jak już wyżej wspomniałam,przeprowadziłam się do Angli.Prawdopodobnie dalej mieszkałabym w Polsce gdyby nie pewne,dziwne zdarzenie w dniu moich 11 urodzin.A mianowicie w dniu moich 11 urodzin dokładnie 13.06.2011 dostałam list z Hogwartu B|. Pierwszy rok bł taki zachwyt bo to nowa szkoła bo nowe rzeczy i bo to czary.Dosłownie cały pierwszy rok się zachwycałam.W drugim już tak średnio bo zrozumiałam jaka tu jest harówka.Jestem jeszcze na trzecim roku,dopiero za niecałe 2 miechy semestr się kończy.Teraz dosłownie mam dość tej harówy.Niewiem jak mogłam się tak cieszyć.Dobra,tak wiem czary są przydatne w życiu ale mogę ich używać dopiero po 17 więc...jak na razie nie widzę w tym żadnej potrzeby.Na samą myśl,że za 4 miesiące mam zacząć 4 rok już tutaj mam ciary.Przed 3 rokiem trochę zagłębiłam się w technologi która tutaj na nieszczęscie nie działa i bardzo brakuje mi tego.Czasem mi się zdaje,że nie pasuję tutaj czyli do tej szkoły,tego świata czarodzieji.Wszyscy którzy chodzą tutaj do szkoły nie narzekają tylko właśnie cieszą się z tego,że mają okazję tutaj być.Jestem chyba jedyną osobą która tak nie uważa.Denerwują mnie niektórzy ludzie,sama nie wiem czemu.Tutaj nie jest tak jak w mojej starej szkole,czasem sądzę że wolałabym dalej znajdować się w tamtej szkole wśród moich starych znajomych z którymi mogę teraz tylko listownie korespondować.Jeszcze trzeba tak długo czekać aż odpiszą.Tutaj ogólnie na znajomch nie narzekam,ale mogło by być lepiej.Szczególnie wkurzają mnie chłopcy z mojego roku.Najbardziej z nich to Syriusz.Wydaje się taki zarozumiały i pyszy się jak paw.facet myśli,że wszystko może i myśli,że wszystkie dziewczyny są jego.Że skoro on jest taki przystojny(ja tez muszę przyznać że jest) to wszystkie dziewczyny mają za nim latać.Na mnie to nie działa,ma pecha.Jestem w tej szkole 3 lata i żaden chłopak jeszcze nie zdobył mojego serduszka.Nie chciałabym tego zmieniać na razie.Podoba mi się tak jak jest.Ale dość o tym!Skupmy się na tym co nas otacza. Tak czasem mówię takie głupie zdania poetyckie. Nie nie mam zamiaru zajmować się poetyką,gdyż mi to nie wychodzi. bardziej lubię rysować. I to nawet dobrze mi wychodzi. Dużo osób mi to mówi. Dlatego stale przy sobie noszę ołówek i kartkę. Na jeden semestr w szkole biorę 2 paczki kredek kilka oszczówek ołówków pełno naboje czarne do pióra(piszę tylko czarnym) parę długopisów mam nawet 4 zapasoqwe pióra. Daltego że w moich rękach wszystko się pali. Moja mama tak uznała,bo potrafię wszystko w łatwy sposób zepsuć. Pamiętam jak w pierwszej klasie wyciągnęłam na lekcji pióro.Wszyscy się popatrzyli co to jest.Ja także rozejrzałam się po klasie i zobaczyłam,że wszyscy piszą gęsimi piórami. Byłam co prawda trochę speszona ale jakoś mi to zbyt nie przeszkadzało. Teraz wszyscy już nie zwracają uwagi czym piszę. Ale na początku pióro moje wywołało furrorę. Wszyscy także dziwili się moim rysunkom, które przedstawiały (wtedy najczęściej) kolorowe kucyki. Jak byłam młodsza to bardzo lubiłam kucyki MLP. Do teraz uważam że są fajne. Z resztą ja lubię bajki. Nawet teraz. Tak może jest to dziwne ale jakoś tak. Zawsze byłam inna. Nie wiem czemu, taka dziecinna. Szczególnie teraz. Może gdy byłam mała zbyt dużo spędzałam czasu z dorosłymi?. Praktycznie do 7 roku życia wychowywała mnie babcia bo moja mama nie miała czasu. Moja babcia też jest magiczna. Za to moja mama,tata,rodzeństwo nie. Z resztą ostatnio dowiedziałam się,że tak naprawdę moja prawdziwa mama mnie porzuciła.13 lat żyłam w niewiedzy. W momencie gdy się twgo dowiedziałam wybiegłam z domu. Było to tylko kilka dni przed powrotem do zamku. Od tego czasu piszę tylko z babcią. Ona miała się mną zaopiekować ale jakoś coś nie wyszło. Ta wieść po prostu zniszczyła moja psychikę. Miałam w tamtej chwili ochotę się zabić.Cholera mnie bierze gdy sobię myślę że mam tam na wakacje wrócić. Podejrzewam że całe wakacje spędzę u babci.Chciałabym aby już one nastąpiły."
W tym momencie Lily zaczęła zerkać mi przez ramię.Szybkim ruchem zatrzasnęłam pamiętnik i rzuciłam na niego specjalne zaklęcie. Raczej nie ufałam moim współlokatorką. Chyba że tylko Lily. Lily to dziewczyna którą poznałam w pociągu gdy pierwszy raz tu jechałam. Byłam tak cholernie przestraszona,sama nie wiedząc co robić a na dodatek taka nieśmiała...Ta nieśmiałość to jedna z moich najgorszych cech które przeklinam. To ona pierwsza zagadała a potem jakoś tak zaczęłyśmy się przyjaźnić. Ona tylko taka jedna była dla mnie. Potrafiła być naprawdę wyrozumiała. W pierwszych miesiącach to ona była oparciem dla mnie. Ja narwana niespokojna,wszystko chcąca na szybko, nie myśląca a ona właśnie na odwrót. zawsze potrafiła mnie przywołać do rozsądku. I ona jedna widziała sztukę w nieruchomych obrazach. Bo tutaj wszystkie obrazki się ruszają. Moje właśnie się nie ruszają i ludzi to dziwiło,nie potrafili w tym znaleźć sensu. a ona go dostrzegała. Mówiąc krótko Lily była moją jedyną chyba przyjaciółką, która teraz właśnie czatowała za moimi plecami.
-Coś się stało?- spytałam trochę drażliwie
-Coś się stało?- spytałam trochę drażliwie
-Co tam pisałaś?-spytała
-Nic.Takie zapiski
-Aha-odrzekła w zamyśleniu i zeskoczyła z łóżka na ziemię.Popatrzyłam na kalendarz skreślając kolejny dzień i w głowie kalkulując ile jeszcze dni będę musiała tu siedzieć. W tem w okno zapukała sowa. Wstałam,podeszłam do okna a następnie je otworzyłam.Sówka wleciała zrobiła okrążenie i upuściła list na moje łóżko, po czym wyleciała. Zamknęłam okno i podeszłam do łóżka. Rozerwałam kopertę i po przeczytaniu pierwszych słów zachmurzyłam się. Moja mama do mnie napisała że zabiorą mnie miesiąc wcześniej stąd, tak mają pozwolenie ale w związku z tym egzaminy będę pisać w maju a nie w czerwcu. Byłam zła. Kto by nie był?. Nie dość że wcześniej mnie zabierają to egzaminy...Lily bez pytania wzięła list i przebiegła wzrokiem linijki.
-No to klops..-westchnęła
-Mi to mówisz?
-No,jak chcesz to pomogę ci się przygotować-zaproponowała
-Naprawdę?
-Jasne-uśmiechnęła się
-Dziękiiiiiiiiiii!- wykrzyczałam. jak ona dobrze mnie znała bez niej chyba bym sobie nie poradziła.Lils tylko się uśmiechnęła
-Wiesz gdzie może nasze "kochane" współlokatorki ?- spytała
-Pewnie znowu nocują kajś indziej-westchnęłam
-A no to lajcik- uśmiechnęła się-Ja idę spać nie wiem jak ty
-Też za chwilkę pójdę,
-Też za chwilkę pójdę,
-Ok.Dobranoc
-Pa
Usiadłam na oknie i chwilkę przez nie patrzyłam po czym wzięłam z powrotem pamiętnik.
Zapisałam tyle zamknęłam pamiętnik i klapałam na łóżko tak jak pierwszej nocy...
Przepraszam, za dwudniowe opóźnienie ale nie miałam internetu ten czas wiosenny...Mam nadzieję że rozdział wam się podoba,kolejny mam nadzieję że za tydzień ev. dwa. Wycinki z pamiętnika będą innym kolorem informacje innym a teksty piosenek(jeśli takie będą) też będą innym (:. Dziękuję za przeczytanie jeśli ci się podobało to skomentuj,zaobserwuj i powiedz mi co można zmienić (:. Do kolejnego posta ((;
-Pa
Usiadłam na oknie i chwilkę przez nie patrzyłam po czym wzięłam z powrotem pamiętnik.
"Mogę pisać z powrotem xd.Nie lubię gdy ktoś mi patrzy przez ramię,nawet gdy to moja pryjaciółka.Teraz chciałabym opisać mój pierwszy dzień w Hogwarcie a mianowicie wielką ucztę. Pamiętam że na początku gdy Tiara miała mnie przydzielić byłam naprawdę zdenerwowana.Gdy profesorka wyczytała moję imię i nazwisko podeszłam na chwiejnych nogach do stołka,a profesor nałożyła mi Tiarę na głowę.Po chwili już szłam w stronę stołu Gryfonów.Czerwono-złotego.Tam już obok siedziała Lily.Uśmiechnęłam się do niej, z resztą nie tylko do niej. Dużo osób także się do mnie usmiechało. gdy przydział się skończył wstał dyrektor szkoły ,powiedział parę słów,wszyscy zaklaskali i po chwili na stole pojawiły się półmiski z jedzeniem. Jak żyłam nigdy nie widziałam niczego takiego. To było niesamowitego. Nałożyłam sobie trochę i zjadłam. Smakowało tak samo pysznie jak wyglądało.Gdy zjadłam przyglądałam się dwóm chłopcom z których jeden machał drugiemu indykiem przed nosem. Tamten blondynek ignorował czarnowłosego i jemu się czyba to nie podobało. zaczął prowadzić monolog jakby on to był tym kurczakiem. -Patrz jak ja smakowicie wyglądam!zjedz mnie!Ko!Ko!Ko!-wołał jakby nie wiedział jak robią indyki.na przeciw niego siedział brązowo włosy chłopiec który jak się później dowiedziałam nazywał się James i on zaśmiewał się do rozpuku. Z resztą inni ludzie którzy przyglądali się również temu wydarzeniu chichotali. Ja tylko patrzałam moimi wielkimi szaro-błękitnymi paczałkami na tę sytuację.Remus (bo tak się nazywał blondynek) powoli zaczynał mieć coraz bardziej dość,bo tak jak na początku zaczynał go upominać teraz sobie z tym dał spokój.Czarny miał coraz większą uciechę.Jedną ręką trzymał indyka w drugą wziął kurczaka i teraz odgrywał przedstawienie czysto na talerzu białaska.Nagle James powiedział aby dał mu już spokój bo on taki biedny siedzi,ale mimo tego zaśmiewał się do łez. Nie tylko on.Lily patrzyła na to tak jak ja zdezorientowana.Syriusz(czarny) popatrzył na Jamesa z dziwną miną i założył mu indyka na głowę. Brunet zaczął wrzeszczeć.-Kto mi zgasił światło???!!. Czy ja oślepłem!? Ratunku aaaaaaaa!!. Spadł z krzesła. Teraz to Syri zaśmiewał się do łez. Remik to wykorzystał i jemu założył kurczaka na głowę. Czarny obracał chwilę głowę zdezorientowany po czym próbował ściągnąć kurę z głowy. James dalej wrzeszczał,w całej sali było już cicho wszyscy patrzyli wyłącznie na nasz stół.James wstał przeszedł kilka kroków po czym uderzył w ścianę. -Ałaaaaaa!! zawołał.Syriemu udało się ściągnąć kurę z głowy.Na włosach miał pełno farszu na ubraniu też. Wyglądał tak żałośnie.James po kilkunastu minutach nareszcie wydostał głowę z indyka.On był cały umorusany gorzej niż Syri. Przyszła do nich profesor. Dumel
-Macie szlaban! Za mną obydwaj! - powiedziała lekko rozbawiona
Syri spojrzał na Jamesa a James na Syriego.Cała sala się śmiała. Oni chyba zarobili szlaban jeszcze jak rok szkolny się nie zaczął.
Syri spojrzał na Jamesa a James na Syriego.Cała sala się śmiała. Oni chyba zarobili szlaban jeszcze jak rok szkolny się nie zaczął.
-Jakie dzieci-mruknęła do mnie Lilly gdy wstałyśmy i poszłyśmy za Prefektami do Dormitoriów. Na górze już czekały nasze skrzynki z rzeczami.Przywitałam się z dziewczynami i usiadłam na łóżku podziwiając wszystko. Byłam zachwycona. Poszłam do łazienki jeszcze na chwilę,przebrałam się i klapłam na łóżko.Byłam wtedy mega szczęsliwa na dodatek ta sytuacja z chłopakami.To był mój pierwszy dzień w Hogwarcie.Pisze to ponieważ chciałabym, go zapamiętać,ten dzien który był przełomowy w moim życiu"
Przepraszam, za dwudniowe opóźnienie ale nie miałam internetu ten czas wiosenny...Mam nadzieję że rozdział wam się podoba,kolejny mam nadzieję że za tydzień ev. dwa. Wycinki z pamiętnika będą innym kolorem informacje innym a teksty piosenek(jeśli takie będą) też będą innym (:. Dziękuję za przeczytanie jeśli ci się podobało to skomentuj,zaobserwuj i powiedz mi co można zmienić (:. Do kolejnego posta ((;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz